
Forum aikido wita! Zapraszamy do dyskusji na temat aikido i innych sztuk walki
Nie jesteś zalogowany.

Dziwi mnie czemu brak jest aikidokow w jakichkolwiek zawodach, turniejach itd. Tłumaczenie, że aikido nie jest do tego stworzone uważam za całkowicie nie trafione, ponieważ o'Sensei, Nishio sensei, Tohei sensei nie raz brali w takowych udział. Jedynie co to aikdocy wybierają się na staże i nawet nie ćwiczą na nich tak rzetelnie jak powinni. Gdybym ćwiczył jakąś inna sztukę walki i czytał gdzieś na forum wypowiedzi aikidoków mówiących o tym jakie to aikido jest skuteczne to też bym się śmiał z nich, ponieważ od czasu, gdy umarli jedyni ludzie, ktorzy pokazali potęgę aikido wygrywając na ringu, macie nie jedną walkę to tak naprawdę nikt od tamtego czasu nie stanął na wysokości zadania.
Zaraz się zacznie tłumaczenie, że aikido to sztuka miłości i akceptacji dla drugiego, skoro tak, to czy nie moża tego pokazać na ringu?? Wtedy dopiero ukazałoby się jakie aikido jest potężne. Zwycięstwo bez krzywdy drugiego.
Skoro, żaden z aikidoków nie potrafi teraz tego zrobić to może aikido umarło i narodzi się z nowym o'senseiem pod inna nazwą?
A może wygrana bez krzywdy drugiemu to tylko nadinterpretacja słów o'Senseia, albo błędna ich interpretacja w celu stworzenia sobie wygodnego świata( nikt nie musi nic udowadniać, a jednocześnie może zarabiac na najskuteczniejszej sztuce walki na świecie)
Może jest to wynikiem tego, że zapomniano o atemi w aikido i tego, że w większości rzadko kiedy uczy sie obrone przed realnymi atakami dzisiejszych czasów?
Skoro na innych forach trwa taka dyskusja to może zróbmy sobie sami "rachunek sumienia" jak tak naprawdę jest.
Chciałbym, żeby każdy napisał co tak naprawdę o tym sądzi.
Ostatnio edytowany przez WhitE (13-01-2010 17:19:56)
widziales jakas walke w ktorej jeden zawodnik lamie reke drugiemu? bo ja nie
teraz pofantazjuje
na mate czy tez ring wchodzi seagal z kims tam nastepuje atak stefek jakims cudem sie broni wykonuje rzut i reka do gipsu
reakcja tych co tak gadali na aikido?
dlaczego on mu zlamal reke? przeciez oni nie walczyli na powaznie tylko na sportowo
ja to tak widze w wersji pozytywnej dla aikido
Offline

mało jest dźwigni w mma? Jakos dają radę i wszyscy wychodzą cali(prawie). Problemem nie jest sama dźwignia tylko mało, który aikidoka będzie w staniej do niej dojść, bo wcześniej będzie znokautowany. A co do wielkiego mistrza jakim jest Steven Segal czasem nie robi żadnej dżwigni, są same atemi i zejścia. Nic nikomu nie łamie i wygrywa. Wcześniej jakoś Tohei wygrał z osobami ćwiczącymi Judo, Nishio z bokserem i tak mozna wymieniac sukcesy mistrzów. Oni dali radę.
Wielu aikidoków uważa aikido za sztukę walki bez walki, więc skoro tak to pewnie w zawodach też mogą wygrać nic nikomu nie robiąc. Bez obrazy Krzysiu, ale sam kiedyś podawałem ten argument kolegom jak się mnie pytali o aikido w zawodach. teraz wydaje mi się, że bardzo się myliłem.
Ostatnio edytowany przez WhitE (13-01-2010 19:37:00)
sztuke walki bez walki trenowal bruce lee w wejsciu smoka ![]()
wiesz haslo sztuka walki bez walki oznacza wygrac bez walki tzn wygrac podstepem unikajac walki a nie oznacza wejsc na mate i wygrac wallke bez dotykowo
poza tym walka kojarzy sie z przeciwstawieniem swojej sily przeciwko sile przeciwnika a jak wiesz w aikido nie ma takiej opcji
Offline





White, zwolenników walk Aikidokow jest tylu samo co przeciwników takich walk. Mnie zastanawia to nie dlaczego Aikidocy nie walczą sportowo czy jak kol wiek w realu, lecz dla czego tak wielu ludzi poprzez takie dyskusje próbuje wymusić, doprowadzić do walki.
Po co?
Offline






po pierwsze sztuka walki bez walki to nie znaczy wygrać podstępem... ale jak powiedział o'sensei usmiechając sie do wroga... to najwyższy poziom aikido...
tu raczej nie chodzi o zawody które w aikido były by bezsensem ale o pojedynki z innymi stylami... Nishio wygrywał nikomu nic nie łamiąc... myślę, ze mistrzowie powinni czasem walczyć...
nikt nikogo nie moze zmuszać... mnie nie bawia turnieje... chodzi chyba o to, że jest taka możliwość i jeżeli sie chce powinno się ją wykorzystywać..
Offline





Nishio, znasz mnie.
Offline




Nishio pisze:
po pierwsze sztuka walki bez walki to nie znaczy wygrać podstępem... ale jak powiedział o'sensei usmiechając sie do wroga... to najwyższy poziom aikido...
tu raczej nie chodzi o zawody które w aikido były by bezsensem ale o pojedynki z innymi stylami... Nishio wygrywał nikomu nic nie łamiąc... myślę, ze mistrzowie powinni czasem walczyć...
nikt nikogo nie moze zmuszać... mnie nie bawia turnieje... chodzi chyba o to, że jest taka możliwość i jeżeli sie chce powinno się ją wykorzystywać..
Zgadzam się z Nishio! Uważam, że bycie mistrzem obliguje do pojedynków. Nie pisze, że mają walczyć, ale że mają takie możliwości.
Ja zawsze wyobrażałem sobie, od dziecka, że taki mistrz SW, potrafi zawsze i wszędzie odeprzeć ataki przeciwników. Nadal tak uważam. Nieważne jaki jest dzień, czy pora dnia, czy jest to noc, czy zima, mistrz, to jest mistrz i zawsze i wszędzie się obroni. A jak spotka się z innym mistrzem SW, który będzie na tyle głupi, że go zaatakuje, to pokaże mu gdzie raki zimują.
To taka moja mała refleksja. ![]()
Offline






Faktycznie, grono mistrzów z prawdziwego zdarzenia jest coraz mniejsze, a ci nieliczni, którzy pozostali jakoś nie kwapią się do pojedynków (nie mylić z tutniejami, zawodami). Dlaczego tak się dzieje, nie wiem, ale sądzę, że to nie przyniosłoby żadnej ujmy aikido, a na pewno przysporzyłoby zwolenników naszej sztuce walki i wielu dyskutantom zamknęłoby usta.
Offline

Shinshin dokladnie o to mi chodzilop w tym watku.

czy nie myslicie, ze takie zachowanie to troche tchorzostwo i ''zamiatanie problemu pod dywan"?






to zależy... sensei Shishiya z nikim by się dziś nie pojedynkował... nie ten poziom mentalny zeby cokolwiek komuś udowadniać... niektórzy ćwiczą aikido dla relaksu i rozwoju ruchowego, wiec nie nazwałbym tego tchórzostwem...
ja uważam, że turnieje i rywalizacja między aikidokami została słusznie przez o'senseia zabroniona... ale pojedynki między stykami to dobra rzecz, ale nie na punkty w klatce i tak, że pojedynki są obowiązkiem... ale myślę, że nauczyciele którzy mówiąo aikido jako o skutecznej sztuce walki powinni mieć podstawy by tak mówić... wiec pojedynki są ok... ten kto się nigdy nie bił nie wie tak na prawdę co to walka...
zresztą nie ważna jest sama forma pojedynków... Nishio się pojedynkował i pokonywał przeciwników silniejszych cięższych i dużo wyższych od siebie... poza tym miał 8 dana aikido 8 dana iaido 6 dana judo 5 dana karate goyu ryu, 5 dana karate tradycyjnego 3 dana kendo, dyplom mistrzowski jojutsu (sztuka wlaki kijem) i yarijutsu (sztuka walki włócznią), poza tym był szanowanym mistrzem w świecie nie tylko aikido, ale i budo.... i odznaczony orderem od cesarza za wkład w rozwój budo... tak wiec wierzę w jego skuteczność i wiedze o walce...
wierze w umiejętnosci senseia Shishiyi, który także w młodości toczył pojedynki... wierzę w umiejętności Jean Michael Bovio (6 dan aikido 5 dan aiki toho iai), który jest ochroniarzem w Marsylii i tam srednio raz w tygodniu w akcję idą noże... jak narazie sensei zyje i ma sie dobrze... wierzę w skuteczność Jiriego Marka, który uzył kiedyś aikido w obronie przed dwoma cyganami z nożem...
natomiast szanuje pewnych mistrzów aikido, ale nie wierzę w ich skutecznoścczy jakiekie kolwiek pojecie o walce, oceniaja cto co pokazują i mówią, a nie idą za tym czyny...
nie uważam, że trzeba sie pojedynkować, ale jezeli wychodzisz na mate i mówisz jak będzie wyglądała sytuacja na ulicy i uczysz ludzi czegoś co nazywasz skuteczną sztuka walki to musi za tym coś iść...
Offline




Nishio pisze:
nie uważam, że trzeba sie pojedynkować, ale jezeli wychodzisz na mate i mówisz jak będzie wyglądała sytuacja na ulicy i uczysz ludzi czegoś co nazywasz skuteczną sztuka walki to musi za tym coś iść...
no niestety na treningach mnostwo specow od ulicy co zakladaja hiji kime na lecaca reke, w aikido bardzo brakuje jakiegos sposobu weryfikacji technik bo nie jeden sie zachowuje jakby wszystkie rozumy pozjadal a taki 'sparing' bylby dla niego jak kubel zimnej wody
Offline






dlatego Nishio nie robił nigdy dźwigni na lecące ręki...
Offline

juz nawet nie o takich specow Phobosie mi chodzi, wiadomo, ze "krowa, ktora duzo ryczy malo mleka daje', ale o wysokie stopnie dan. Jedyne co to Segal probowal cos światu pokazć, że aikido jednak jest takie jakie je uwazmy, ale srodowikso zazdrosnikow, "wielkich mistrzów" zaczelo sie z niego wysmiewac, ze to nie aikido, ze za brutalne itd.
Przecież żaden mistrz nigdy nie odrzuca wyzwania na pojedynek i nigdy sam nie zaczyna bo na jego poziomie nie jest mu to potrzebne. Nie wiem czy zaden z obecnych mistrzow aikido nie widzi wyzwan i szyderstw pietrzacych sie po roznych forach o sztukach walki, sieci i wszedzie.





Skoro pojedynki maja cel weryfikacji umiejętności to powinny jak najbardziej się odbywać. Ale.. .
Ale czy pojedynek to walka dwóch cial czy dwóch umysłów?
Pisze w ten sposób ponieważ jak moze jeszcze pamiętacie miałem możliwość w maju zeszłego roku spotkać sie z krawiarzami i właśnie stoczyć "pojedynek". Skończyło się na samych ukemi , lecz stało się tak jak ja tego chciałem, na moich zasadach. Moglem przecież odrazy rozpocząć "sprawdzanie "technik. Prawda? Sadze ze pojedynki to nie tylko fizyczny kontakt i łomotanina na ulicy czy gdziekolwiek. Unikniecie szarpaniny to w/g mnie, jest wyzwanie, i pojedynek jaki sie toczy wewnatrz nas samych.
Albo ulegniemy albo wygramy.
Offline






Nie znam przeszłości "bojowej" mistrzów mojego stylu, więc się nie wypowiadam, ale mój obecny trener był zmuszony niejednokrotnie weryfikować swoje umiejętności poza matą, dlatego dla mnie jest jak najbardziej wiarygodny nie tylko w tym aikido, które opiera się na kihonie, ale też w jego wersji "ulicznej", której także się uczymy.
Offline
podobno zaznaczam ze podobno bo tylko o tym slyszalem
mojego sensei`a chcieli pozbawic samochodu wiec pozwolil im sie wyprosic z samochodu i z nimi porozmawial a samochod zachowal
na forum pisalem o czlowieku z klubu ktory spacerowal wieczorami po parku
Offline




ametyst pisze:
Skoro pojedynki maja cel weryfikacji umiejętności to powinny jak najbardziej się odbywać. Ale.. .
Ale czy pojedynek to walka dwóch cial czy dwóch umysłów?
Podoba mi się to pytanie. Ha! Ha! Ha! ![]()
Offline

Nishio pisze:
po pierwsze sztuka walki bez walki to nie znaczy wygrać podstępem... ale jak powiedział o'sensei usmiechając sie do wroga... to najwyższy poziom aikido...
...wydaje mi się że poruszyłaś sedno sprawy, Nishio. W zależności kogo zapytasz otrzymasz diametralnie inną odpowiedź. Dla większości zaczynających trening aikido jest po prostu sztuką walki, nie widzą i nie rozróżniają poszczególnych elementów aikido. Dla nich na pierwszym miejscu jest opanowanie fizycznych technik czyli zewnętrznych form zanim przejdą do opanowywania wewnętrznych aspektów aikido (jeżeli w ogóle to nastąpi). Można nauczyś się technik zewnętrznych praktycznie w krótkim czasie ale może minąć wiele lat kiedy ćwiczący zaczyna poznawać i rozumieć stosowanie wewnętrznej formy. Kiedy to nastąpi obie formy stanowią jedną całość każdy ruch czy technika zaczyna być jak naszą drugą naturą.
Ktoś kto posiada 1,2 kyu czy 1,2 dan (w wielu przypadkach) ćwiczy swoją technikę do perfekcji by być bardziej efektywnym w walce, master posiadający 7, 8, 9 dan ćwiczy by w sytuacji gdzie walka może być jedynym rezultatem konfrontacji, potrafi sprowadzić przeciwnika do swojego sposobu myślenia a nie poddać się jego agresji. Aikido jest sztuką walki ale ważniejsze jest zrozumienie że aikido jest sztuką uniknięcia walki. Co jest bardziej pożądane: walka i czyjaś krzywda czy rozwiązanie konfliktu?.
Wyobrażcie sobie sytuacjękiedy jesteście "napadnięci" przez bandę pięciu przedszkolaków. Czy będziecie walczyli z nimi czy sprubujecie wyjść z konfliktu nie czyniąc nikomu krzywdy? Jeśli rozumiemy ze lata treningu, kiedy wewnętrzna i zewnętrzna forma jednoczy się by dać nam ogromne możliwości fizyczne i nie tylko, kiedy rozpoznajemy co te umiejętności mogą spowodować, kiedy nasz przeciwnik w naszych oczach jest "przedszkolakiem" wtedy rozumiemy czym aikido naprawdę jest - będąc w pozycji siły możemy przynieść pokój.....lub zniszczenie
Offline
zgadzam sie z tym tekstem - znalezione na innym forum
Aikido is effective at situations outside a ring. It is not designed for a sport application. I trained at a very hard aikido school (students of Segal, say what you want about his movies and personality but his aikido is good) and they trained hard. Aikido is not designed to fight a boxer in a ring. Or a judoka in shiai. It's made to keep you alive on the street against the kind of people you find on the street. But even more so it's a budo the main goal is training the spirit above all. Aikido sucks for MMA but the PD I work at and the LAPD (among others) all use it for restraining violent people all day long and injuries to both offenders and officers have dropped ever since the program (KOGA http://www.kogainst.com/index.html) was instituted. So yes aikido sucks for MMA, but works very well for what it was designed for.
Offline

Aikido jest sztuką walki a nie sportem jak np kodokan judo czy karate - widziałeś zawody buddyjskich mnichów? Wiesz powinnieneś się zastanowić czy dobrze wybrałeś wybierając Aikido...
Offline