Forum aikido, forum strony www.aikido.edu.pl

forum aikido forum
Forum aikido wita! Zapraszamy do dyskusji na temat aikido i innych sztuk walki

Nie jesteś zalogowany.




#1 12-05-2010 12:55:52

El Zorro
gość
seiza

Wywiad

Już kończy się tłumaczyć wink niedługo będzie... wink

 

Reklama



#2 12-05-2010 15:22:45

Cezary
1 dan
seizaseizaseizaseizaseiza
Skąd: Iwama Ryu
Zarejestrowany: 18-08-2008
Posty: 1810

Re: Wywiad

Sorka przeczytalem z zainteresowaniem ale chroniczny brak czasu aby skonczyc tlumaczenie....

Offline

 

#3 12-05-2010 15:33:05

El Zorro
gość
seiza

Re: Wywiad

nie ma sprawy... już jestem na finiszu...

 

#4 12-05-2010 16:24:58

Phobos
trenuje 09.2008
seizaseizaseizaseiza
Skąd: Aikikai
Zarejestrowany: 25-12-2008
Posty: 608

Re: Wywiad

jak jest po angielsku to prosilbym o wrzucenie, chetnie sobie przeczytam

Offline

 

#5 12-05-2010 19:48:12

GMike
admin
seizaseizaseizaseizaseiza
Skąd: Polska
Zarejestrowany: 20-03-2008
Posty: 1413
Serwis

Re: Wywiad

A wiecie że po wpisaniu w googlach Ichiro Shishiya nasze forum jest 3 od góry?tongue
http://www.google.pl/search?num=100& … p;gs_rfai=


Pokonaj samego siebie...

Offline

 

#6 13-05-2010 16:08:20

El Zorro
gość
seiza

Re: Wywiad

Wywiad z Ichiro Shishiya Sensei (7 dan aikido, 5 dan aiki toho iai)
Elastyczność daje więcej mocy niż brutalna siła mięśni...
R: Jak Sensei zaczął trenować aikido?
IS: Praktykowałem judo w szkole podstawowej, lecz aikido zacząłem ćwiczyć dopiero po zdaniu egzaminów w szkole średniej. Powód dla którego rozpocząłem trening był daleki od szlachetnych ideałów. Wcześniej, tego samego roku w którym zdawałem egzaminy, brałem, w lecie, udział w turnieju judo w Toshima Ward. Moim przeciwnikiem był zawodnik o wadze ponad stu kilogramów. Po prostu nie byłem w stanie go ruszyć i nie sądzę by była to sprawa odpowiedniego popychania czy ciągnięcia nim. Kiedy spróbowałem wykonać na nim seoi nage, runąłem na ziemię zamiast niego. Dzisiaj nie sądzę, bym przegrał z nim ponieważ, znał lepsze techniki niż ja. Myślę, że przegrałem, ponieważ był zbyt ciężki i o wiele większy niż ja, choć wtedy najchętniej chciałem mu przywalić… to z powodu tej przegranej, stałem się pełen gorączkowego pragnienia, poznania czegoś nowego.
Niedługo potem, zrządzeniem losu zetknąłem się z artykułem Koichi Toheia, o jego działalności w aikido na Hawajach. Moja matka, przeczytała go i powiedziała: Według tego co tu piszą, nawet amerykańscy zawodnicy nie są w stanie dorównać aikido!. Kiedy to usłyszałem, wiedziałem, że musze tego spróbować. Na moje szczęście w Kenshyukan dojo trenowano judo w poniedziałki, środy i piątki, zaś aikido we wtorek, czwartek i sobotę. Tak więc, uczęszczając do jednego dojo, mogłem trenować judo jak i aikido. Często zdarzało mi się wykorzystywać techniki wyniesione z aikido, do pokonania, silniejszego oponenta w judo (śmiech).
Głównym instruktorem w Kenshyukan był wtedy Noboru Ishibashi. Jego głównym priorytetem był trening judo, lecz jeszcze gdy był bardzo młody, jego przyjaciel, Nakazano sensei, powiedział mu: Jest pewien niewiarygodny starzec nazwiskiem Ueshiba Morihei. Chodźmy, aby go zobaczyć!. I tak wybrali się do Hombu Dojo. Kiedy tam przebywali, Ishibashi pomyślał: Nie mógłbym przegrać z tym starcem. Idę o zakład, że bez problemu rzuciłbym go o ziemię. Wtedy też O’sensei obrócił się do niego i przeszył go wzrokiem, jakby odczytując jego myśl. Od tego momentu  wiedziałem, że ten człowiek jest prawdziwym mistrzem – pomyślał Ishibashi, który już wtedy posiadał 5 dan w judo. Po tym zdarzeniu sensei Ishibashi zdecydował się włączyć do programu swojego dojo naukę aikido. Oddelegowany przez Hombu Dojo, jako instruktor aikido dla Kenshyukan dojo, został Shoji Nishio sensei.

R: Czy mógłby Sensei nam opowiedzieć jak wyglądały pierwsze dni z Nishio sensei?
IS: Nishio sensei mieszkał w tym czasie kilometr od mojego domu, tak więc zawsze po treningu wracaliśmy razem i rozmawialiśmy. Zawsze też nosiłem jego rzeczy. Sensei niósł tylko swój miecz idąc na przedzie. Często wtedy zastanawiałem się nad takimi rzeczami: czy jeżeli zostawię jego rzeczy i chwycę go od tyłu, czy będę w stanie nim rzucić? Albo, jeżeli zablokuje mu nogę czy będę w stanie go przewrócić? Ale zawsze wtedy myślałem, że jeżeli spróbuje go złapać, on może zrobić to samo, lub jeśli podłożę mu nogę, on może osiągnąć to samo inną metodą. Ostatecznie nigdy niczego takiego nie spróbowałem. Sensei miał wtedy 35 lat, ja zaś tylko 15.
Często zdarzało mi się zadawać głupie pytania takie jak: Który styl jest silniejszy, judo czy aikido? Sensei zazwyczaj odpowiadał: Oba posiadają swoje mocne strony. Pewnego razu, gdy wracaliśmy do domu, zauważyłem, że stopy sensei’a były zawsze ułożone równolegle, ostro skierowane do przodu. Z kolei moje stopy, tworzyły kąt około 90° gdy szedłem. Pomyślałem wtedy: Po raz pierwszy wiem, jak iść poprawnie!. Dziesięć lat zajęło mi nauczenie się poprawnego chodzenia! Nosiłem torby sensei’a do 25 roku życia i uczyłem się podczas każdego powrotu do domu.
Także wielu studentów często zatrzymywało się w jego domu, gdzie piliśmy i dyskutowaliśmy o rzeczach związanych z treningami. To było swoiste dojo poza dojo. „Dojo w drodze”. Gdybym nie mógł uczyć się od Nishio sensei jego filozofii życiowej podczas tych konwersacji, nie jestem pewny czy kontynuował bym praktykę aikido.

R: Od tego czasu byłeś Sensei z senseiem Nishio przez ponad 40 lat.
IS: Tak. Jako uchideshi, ciągle chcieliśmy nadrabiać zaległości i starać się prześcignąć naszego nauczyciela, ale choćbyśmy nie wiem jak ciężko pracowali by nauczyć się nowych technik, sensei był zawsze o krok przed nami. To jest rzeczą naturalną, ponieważ my tylko praktykowaliśmy aikido w dojo, lecz on cały czas myślał o technikach i wtedy kiedy nas uczył w dojo one były już doskonałe. W próbach dogonienia go, choć wtedy tego nie wiedziałem, musiało minąć wiele lat. 
Uważam się za niezwykłego szczęściarza, który dostał prezent od losu w postaci możności uczenia się aikido od takiego mistrza jak Nishio sensei, który posiadał jasną i ugruntowaną filozofię na temat sztuk walki. Chciałbym być zdolny do tego, by umieć wykorzystywać to czego mnie nauczył i gdy sam uczę technik, np. shihonage, potrafić nie tylko pokazać studentom jak robić technikę, ale przekazywać im, co dana technika powinna nauczyć nas. Ta myśl towarzyszyła mi, gdy pomagałem senseiowi Nishio napisać jego książkę: Yurusu Budo.

R: Ile lat Sensei spędził w Kenshyukan?
IS: Około 20 lat. Moi sempai w Kenshyukan byli doprawdy niezwykłą grupą ludzi. Było tam sześciu lub siedmiu, których darzyłem dużym respektem. To byli ludzie z trzecimi i czwartymi danami w judo i karate, a nawet czwarte dany sumo. Każdego dnia rzucali mną o ściany, a moją twarzą wycierali tatami (śmiech). Prezydent Edogawa Aikido Federation, Ishii Sensei, zwykł ćwiczyć ze mną przez cały czas i moje techniki, oraz ruchy, zaczęły wyglądać zupełnie tak jak jego. Stąd też wielu ludzi zaczęło nas nazywać “kyodai”: bracia. Po treningu często siadaliśmy z moim senseiem rozmawiając i pijąc herbatę. Wiele się wówczas nauczyłem w czasie tych dyskusji i mam wiele szczęśliwych wspomnień z tamtych dni.
Kiedy rozpocząłem studia na uniwersytecie, wstąpiłem do tamtejszego klubu aikido, ale wtedy miałem już stopień 2 dan i przyszedłem z dojo, gdzie sempai zawsze byli lepsi od nowo przybyłych. Mówiąc w skrócie, niezbyt układało mi się w tym klubie, także po niedługim okresie czasu zabroniono mi tam ćwiczyć(śmiech). Byłem młody i lekkomyślny. Obawiam się, że chyba musiałem przyprawiać wiele kłopotów moim sempaiom z uniwersytetu.
Instruktorem w klubie uniwersyteckim był wówczas Nobuyuki Watanabe Sensei z Hombu Dojo. To z jego powodu rozpocząłem swoją naukę w Hombu Dojo. Tak więc, w maju bądź czerwcu 1966 roku, kiedy byłem na pierwszym roku studiów, zacząłem swoje codzienne treningi w Hombu Dojo.
Praktykowałem tam aikido u wielu nauczycieli, lecz szczególną płynność ruchu znajdowałem na treningach, ówczesnego Doshu, Kisshomaru Ueshiby, zaś harmonię u Kisaburo Ohsawa Sensei, u którego ćwiczyłem półtorej roku, lub dwa lata.
O-Sensei nie uczył w Hombu Dojo regularnie, lecz czasami zjawiał się na porannych treningach, bez zapowiedzenia. Często wołał swojego uchideshi, Shimizu-san, aby ten mu ukował lub opowiadał nam o sile, oraz duszy jaką można znaleźć w słowach i języku. Potem często patrzył w niebo i ćwiczył z jo wymachując nim energicznie. O-sensei zmarł, gdy byłem na czwartym roku studiów, lecz pamiętam, że do końca swoich dni przychodził ćwiczyć w dojo.
W Hombu Dojo miałem możliwość ćwiczyć z wieloma nauczycielami, dzięki czemu dane mi było zobaczyć wiele sposób myślenia i podejścia do aikido. Zrozumiałem tam, że aikido jest wielką ideą, która mieści w sobie i akceptuje wszystkie te różnice. Dzięki temu filozofia aikido przemówiła do mnie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Wracając do rozmowy, kiedy byłem młody myślałem wtedy tylko takimi kategoriami, jak, gdy na przykład ukowałem komuś przy shihonage, obrócić tą technikę przeciwko niemu i samemu wykonać rzut. Wtedy myślałem, że zwycięstwo i porażka to najważniejsze rzeczy w budo, ale teraz jestem świadomy, że budo to nie są zawody i wygrana bądź przegrana jest tylko niewielką jego częścią.

R: Co sprawiło, że zmieniło się Twoje spojrzenie na aikido, Sensei?
IS: Oczywiście przede wszystkim mój trening z Nishio sensei, lecz również fakt, że sam zacząłem nauczać aikido prawie 30 lat temu. Kiedy zacząłem uczyć, pojawiły się w mojej głowie takie myśli: co chciałbym przekazać swoim studentom? Dlaczego uczymy się tak, a nie inaczej i jak przekazać to tak by zrozumieli? To był doprawdy czas, gdzie uczyłem metodą prób i błędów.
To co jest ważne dla instruktora, to ciągłe zadawanie samemu sobie pytań. Czy to co robię jest dobre? Czy też może być jeszcze doskonalsze? Podczas tego procesu znajdujesz ciągle coraz to nowe elementy układanki i pewnego dnia, gdy złączysz to wszystko razem, możesz dostrzec pełen obraz rzeczy. Ja zaś, powtarzając ten proces, wciąż na nowo, jestem obecnie tu gdzie jestem teraz.
Nishio Sensei często powtarzał: Dopiero wtedy tak na prawdę zrozumiesz budo, kiedy zaczniesz go uczyć innych. Znaczenie tych słów było dla mnie niejasne. Pojąłem to dopiero gdy sam zacząłem nauczać.

R: Jako nauczyciel, co chciałby Sensei, przekazać najbardziej?
IS: Myślę, że chyba wojowniczego ducha. Budo opiera się na duchowych podstawach wziętych z bushido. Sądzę, że te duchowe aspekty, są głęboki zakorzenione w japończykach. Czuję, że jest to unikalna i typowo japońska filozofia, całkiem inna niż, na przykład, kodeks rycerski.
Samuraj, końca okresu Heian, nie były w stanie podporządkować się do nauk buddyzmu. W buddyzmie, Budda jest absolutny, więc ludzie muszą pokazywać oddanie mu. To duchowy mistrz wszelkich relacji i stosunków. Jednakże, dla samuraja, mistrz, dla którego służył, był jego jedynym prawdziwym mistrzem. Okazywanie oddania Buddzie byłoby równoznaczne z opuszczaniem swojego mistrza. W bitwie, samuraj musiał być gotowy do poświęcenia swojego życia dla mistrza. Myślę, że wykluczające się potrzeby: duchowego ocalenia i oddania jedynemu człowiekowi, stały się przyczyną narodzin bushido. Bushido bazuje na konfucjańskiej filozofii, która z czasem uzupełniona poprzez buddyjskie zen, i stała się kodeksem postępowania używanym wyłącznie przez samurajów.
W średniowieczu, rycerze europejscy uczestniczyli w krucjatach, ale w przeciwieństwie do samurajów, nie musieli być wtedy urodzeni z tytułem szlacheckim. Zaś być samurajem, to znaczy przyjść na świat  w tej klasie. W XI wieku, kilka armii krzyżowców stacjonowało w Jerozolimie i nadzorowało cały teren, pozwalając na przykład na bezpieczny przejazd pielgrzymów, choć już w XIV wieku, po tych wojskach nie było ani śladu. Ówcześni rycerze nie obawiali się śmierci za honor lub w imię chwały bożej, tak więc aspekt wierności i lojalność, jest bardzo podobny tu do busido, jednakże, drogi obydwu tych filozofii, jak i ich duchowe podstawy są kompletnie różne.
W bushido, wybiera się śmierć, jako dowód wiary w życie. To oznacza, że samuraj zrobiłby to w co wierzy, że jest słuszne, pomimo tego, iż zdaje sobie sprawę, że to działanie może spowodować jego śmierć. Tą ekstremalną formę logiki, odnajdujemy, na przykład, w książce Hagakure. Czystości myśli,  jest oznaką czystego serca, co stanowi istotę z bushido.
Na przykład, kiedy siły zbrojne Satsuma – hana powróciły z wyprawy wojennej w Korei, wzniesiono, na jego rozkaz, kamienne postumenty upamiętniające koreańskich poległych. Nie zostali oni zabici z powodu osobistej nienawiści do nich. W bushido niezwykle ważnym aspektem jest współczucie i uznanie dla pokonanych. To jest niezbędna rola bycia zwycięzcą w bushido. Bez tego, bushido staje się zwykłą otoczką, bez żadnego wnętrza i sensu.
Ten aspekt współczucia i uznania zniknął, gdy tylko weszliśmy w okres Meiji. Fakt, że bushido było używane jako coś, co miało podsycać szał bitewny zasmuca mnie dogłębnie. Kiedy pomyślę, że prawdziwy duch bushido żył jeszcze za czasów Saigo Takamori, to choć sam nie mogę w niczym im pomóc, to w moim sercu  jest szczególne miejsce dla klanów Satsuma i Aizu.
Wróćmy jednak, do oryginalnego ducha bushido. Kolekcjonuję artykuły ukazujące się w Heisei Busido. Wśród nich jest jeden, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Nosił chyba tytuł: Jakie zastosowania bushido odkryłem w moim życiu. Ten artykuł wielce podkreślał jak ważne jest życie w pokoju z innymi ludźmi. W kanji ( 武 ) bushido, jest połączeniem ( 戈 ) – oznacza to broń, z ( 止 ) – oznacza to zatrzymywać się. Uważam, że nie znaczy to tylko powstrzymywanie trwającego już konfliktu, ale umiejętność uniknięcia go w ogóle. Nishio sensei zawsze powtarzał: Zatrzymaj konflikt nim się w ogóle rozpocznie. Rozumiał to w ten sposób, że jeden z oponentów powinien umieć wyzbyć się pragnienia przemocy i konfliktu. Zgadzam się z nim całkowicie. Poprzez studiowanie drogi miecza, zacząłem sobie zdawać sprawę z wartości każdego momentu w życia. Nie tylko mojego, ale i innych.
Mówi się, że katana, uosobienie sztuki miecza, potrzebuje tylko 0,1 sekundy do rozcięcia ciała. Różnica pomiędzy życiem a śmiercią wynosi zaledwie 0,1 sekundy. Nasze istnienie między bezkresną przeszłością a nieskończoną przyszłością to tylko chwilka, ale jest to ta chwila, w której możemy wykorzystać nasze życie, by ułożyć je po swojemu. Jest taki sławny wiersz, który brzmi: Nie będę żałować, jeśli umrę podczas szukania prawdy. Moje pojęcie bushido zakłada stałe poszukiwanie prawdy, i przeżywanie każdego momentu w pełni wartościowo.

R: Sądzi więc Sensei, że bushido opiera się na nauczaniu innych?
IS: Tak. Wszystkie religie mają założycieli, ale nie jednego założyciela bushido. Mądrość zawarta w bushido, została wyniesiona, z ugruntowywanej przez wiele lat doświadczeń, radosnych, jak i tragicznych, kultury samurajskiej. Serca wszystkich skupione były wokół tych nauk znanych jako kun. Mądrość bushido była zawarta w tradycjach i mottach rodzinnych i przekazywana z pokolenia na pokolenie. Było to nauczanie zostawione przez ojców, dla swych spadkobierców.
Kiedy patrzę na swoje aikido, zawsze myślę, że moje aikido jest tak inne niż to, jakie było senseia Nishio. Jest także inne niż to, które robił O’sensei. Ale to nie znaczy, że nie stworzyłem swojej własnej marki aikido. Jestem tu gdzie jestem, dlatego, że uczyli mnie tacy wielcy nauczyciele jak O’sensei i Nishio sensei. Innymi słowy, jestem tym kim jestem dzięki moim poprzednikom. Uczę się również na błędach tych, którzy dawali zły przykład.
Ojciec, który każe swoim dzieciom, żyć w pewien sposób, ponieważ taka jest ich polityka rodzinna, przekazuje wiedzę, która została zdobyta z jego własnego doświadczenia, a w którą on wierzy, że może mieć korzystny wpływ na jego rodzinę i przyszłe pokolenia. To stanowi istotę z polityki rodzinnej i tradycji rodzinnej.
Uważam politykę rodzinną za jedną z najbardziej ugruntowanych i zdecydowanych przekonań. Kiedy odczytuję spisane wersje tych zasad, mam wrażenie, że słyszę sny i oczekiwania, jaki nasi przodkowie pokładali w nas.
Początkowo w okresie Edo, rodzina Yagyu w swoich pismach skupiała się na militarnej strategii. W tym samym czasie powstała też Księga Pięciu Kręgów Musashi’ego, która kładła duży nacisk na metody walki, ale w trakcie XVIII wieku na pierwszy plan wysunęła się filozofia, która nawoływała do najszlachetniejszych zasady służby dla rodziny i kraju. Sądzę, że to był początek narodzin japońskiej demokracji.
Taki książki jak Księga Pięciu Kręgów i Hagakure, są bardzo popularne wśród ludzi ćwiczących aikido w Europie. Z powodu tego, często włączam dyskusje o tych aspektach japońskiej kultury w swoje europejskie seminaria. Dyskusje zaś nie mogą ograniczać się do prostych wyjaśnień natury technicznej. Trenowanie i uczenie się nie mają sensu tam, gdzie nie ma swoistego rezonansu między nauczycielem a uczniem.

R: To jest coś, czego próbujesz, Sensei nauczyć twoich studentów poprzez aikido, prawda?
IS: Tak, ale o ile nie uczysz rzeczy, które w pełni wynikają z twojego doświadczenia, to staje się to tylko zwykłą mądrością książkową. Bez osobistego doświadczenia, jesteś tylko uczonym głupcem. Centrum mojego nauczania stanowi przekonanie, że ważne jest by stać się znakomitym zarówno w sztuce walki jak i sztuce słowa. Przykłady tego widzimy we wczesnym okresie Edo. Stylowa praca Nakae Tohju zatytułowana Okina mondou, popiera obydwa szkolenia. Literackie i wojskowe. Pod koniec okresu Sengoku, trzeba było przemyśleć na nowo rolę samuraja w społeczeństwie, tak więc do czasów Yoshida Shoin i pod koniec okresu Tokugawa, wielu z wielkich ideologów był również wspaniałymi mistrzami miecza.
Przed okresem Meiji, nie posiadaliśmy systemu edukacyjnego z nauczycielami i szkołami. Mieliśmy szkoły Terakoya. Polegało to na nauce od swoich poprzedników. Ale teraz edukacja na świecie polega na pytaniu: Ile wynosi miesięczna opłata? Z mojej perspektywy, opłata służy jedynie do utrzymania dojo. Jeśli więc student zbliża się do mnie i mówi: Chciałbym studiować aikido, ale nie mam pieniędzy, wtedy mówię takiej osobie by przyszła mimo wszystko. Twój przyszły sukces będzie dla mnie wystarczającą zapłatą . Ale większość ludzi nie przyjmuje takiej oferty. Czasami mam nawet przypadki gdy potencjalny student pyta, czy skoro będzie przychodził tylko raz w miesiącu, to czy w porządku jest jeśli będzie płacić 1000 yenów za każdym razem gdy przyjdzie.(miesięczna opłata z treningi wynosi 4000 yenów). Zawsze wtedy śmieję się i mówię, że nie uczę samych technik. Aikido to coś większego niż techniki, wiec to nie jest kwestia pieniędzy.
W dzisiejszych czasach system edukacyjny mówi nam: Chodź, my cię nauczymy. Potem zaś przepytujemy studentów, aby zobaczyć jak dużo rozumieli. Jeśli studenci nie przyswajają wiedzy mówimy, że nauczyciel był kiepski. Obecny system jest nastawiony na to, by każdy uczeń zrozumiał jak najwięcej. Lecz w dawnych czasach było inaczej. Studenci sami pukali do drzwi innych, o których słyszeli jak dobrych w swoim fachu i pytali czy mógłby być im dany przywilej uczenia się od nich. Wtedy nikt nie mówiło sobie: jestem nauczycielem. Ludzie nauczali, ponieważ ktoś przychodził się od nich czegoś nauczyć. To było tak proste. Nauczyciel był tym, kto poszukiwał prawdy i wiedzy. Czy gdy rozmawiamy o nauczycielach akademickich, albo o i wykładach, zastanawiamy się nad tym momentem rezonansu między sercem i umysłem nauczyciela a uczniem? Zastanawiamy się tylko nad tym, co zostało, lub nie zostało nauczone. Gdy rozmawiamy o studiowaniu, najważniejszy jest związek pomiędzy nauczycielem a studentem. Z tego punktu widzenia uważam, że miałem wielkie szczęście spotkać senseia Nishio przed ponad 40 laty.

R: Więc, dlaczego aikido?
IS: Niektórzy mówią, że dawno temu, japończycy posiedli umiejętność odczytywanie uczyć innej osoby. Nie chodzi tu o telepatię albo ESP, ale o umiejętność wyczucia co dana osoba czuje, albo pragnie, bez potrzeby stosowania w tym celu rozwlekłych wyjaśnień z jej strony. Posłużę się tu przykładem historii Saigo Takamori i Katsu Kaishu, gdy zamek Edo został przekazany nowemu imperialnemu wojsku. Negocjacje między dwoma wrogami toczyły się w ostatnich dniach rewolucji Meiji i dano sobie z tym radę bez przelewu krwi. O dziwo, negocjacje opierały się na niewielkiej ilości wymienionych słów. Przeciwnicy zdali sobie bowiem sprawę, że obydwaj próbują zrobić coś, co było ich zdaniem najlepsze dla państwa. I choć stanęli po przeciwstawnych stronach, to w istocie byli całkiem podobni pod względem myślenia i wartości. Sprawy zmieniły całkowicie między okresem Meiji, a Showa. Ludzie przeszli z życia opartego na filozofii i zasadach, na życie, którego najważniejszym celem był zysk i przyrost gospodarczy. Zgubiliśmy wtedy po drodze coś ważnego dla nas i ktoś musi nam to uświadomić.
Jedną z cech japończyków jest liberalne nastawieniem do punktów widzenia innych, podczas gdy tłumi się indywidualność jednostki w celu jego spokojnego życia w społeczeństwie. To jest zasada harmonii. Jesteśmy narodem raczej umiarkowanym, który wierzy, że: wszystko dobre co się dobrze kończy. Społeczeństwo europejskie próbuje żyć w pokoju podkreślając indywidualność jednostki. W efekcie, prowadzi to do częstych konfliktów. Europejskie społeczeństwo opiera się na zasadzie: zwycięzca bierze wszystko.
Ze wszystkich sztuki walki, aikido, najbardziej promuje drogę harmonii. Pomimo że kendo i judo początkowo też miały takie założenia, to gdy tylko stały się sportem, wygrywanie i przegrywanie stało się w nich najważniejsze. Dla każdego wartością staje się fakt czy wygra, lub nie, i to staje się przeszkodą na drodze harmonii.
Dlaczego więc myślę, że idea bycia najsilniejszym jest zła? Na przykład, w krajowym, licealnym, turniej baseballu, z około 2000 szkół, zwycięzcą zostaje tylko jedna. W takim razie, wszyscy inni gracze, w innych szkołach, muszą doświadczyć gorzkiego smaku porażki. W judo, widzisz, jak zwycięzca podskakuje z radości, a przegrywający uderza w tatami z goryczą. Dlaczego zwycięzca nie może chwalić swego przeciwnika? Niby dlaczego przegrywający musi okazywać więcej szacunku wobec zwycięzcy?
Kiedy egzaminuje dzieci i przydzielam im stopnie, mówię rodzicom, że nie interesuje mnie to, czy ich dziecko jest lepsze od innych. Nie martwię się tym, czy mają odpowiednie umiejętności czy nie. Chcę rozpoznać, czy podjęli wysiłek spojrzenia na siebie i poprawienie swoich błędów od ostatniego egzaminu. Często pytam rodziców: dlaczego nie chwalą za to swoich dzieci, zamiast porównywać je tylko do pozostałych?
Jako ludzi, otaczają nas zewsząd konflikty, jednakże, otacza nas też pojednanie. Kiedy walczysz z lwem, nie ma możliwości pojednania. Albo sam zjesz, albo zostaniesz zjedzony, Ale między ludźmi, możliwa jest zgoda. Po konflikcie, możemy się pogodzić i żyć w pokoju. To jest prawdziwa mądrość, nie tylko wiedza. Posiadanie odwagi, by dążyć do pokoju jest sercem budo. Robienie tego pierwszego krok w kierunku pokoju jest tak ważne. To jest właśnie hanpo czyli pół-kroku, o którym mówił sensei Nishio. To pół-kroku jest wystarczające jako pierwszy ruch.
Nawet jeżeli podejmujesz się ascetycznego szkolenia jak mnisi yamabushi, aby ćwiczyć się w dyscyplinie duchowej, to jeżeli jest to robione tylko dla samozadowolenia, lub co gorsza, z powodu pustej dumy, to i tak nie dasz rady wykorzystać tego w swoim życiu. Należy podjąć się skoku z wysokości swojej wieży z kości słoniowej i wylądować wśród zwykłych ludzi. Dzielić ich trud i pracę. Sądzę, że hanpo jest jak to lądowanie. Aikido tylko wtedy staje się prawdziwe i żywe, jeżeli  umieszczasz jego filozofię w swoim codziennym życiu.
Więc jacyś ludzie mogą się zastanawiać: Dlaczego aikido? Czy judo jest w czymś gorsze i nie jest w stanie promować tych samych wartości co aikido? Ale dla mnie wielkim nieporozumieniem, które napawa mnie smutkiem, jest fakt przekształcenia inny budo w sporty.
Po rewolucji Meiji, europejskie sporty, które tworzono jako sposób rekreacji, nagle zaczęły być używane do celów moralnej i intelektualnej edukacji. Były również postrzegane, jako skuteczny sposób wychowania fizycznego sił zbrojnych. Stąd też mamy teraz takie rzeczy jako rajio taiso (ćwiczenia w radio) gdzie każdy wykonuje ćwiczenia według narzuconego rytmu na raz, dwa, trzy, cztery. Nie ma tam miejsca na żadną indywidualność, każdy robi dokładnie to samo. Nikt nie ma możliwości aby rozwijać samych siebie.
Jednostki, które posiadają pewną absolutną władze kontrolują wszystko i żyją korzystając w pełni z życia. Naprawdę zastanawiam się co przyszłość demokracji ma nam do zaoferowania. Myślę, że droga bushi jest jedną z niewielu, na których jednostka może zatrzymać poczucie tożsamości. Kiedy bushi popełnia seppuku, musi zrobić cięcie sam – robi on to w co wierzy, by być prawym do samego końca. Przynajmniej, samuraj miał świadomość własnego ja. Miał spokój z ducha, który pozwolił mu pisać i recytować wiersze, nawet jeżeli tylko chwila dzieliła go od śmierci. To ta umiejętność utrzymania własnego ja, pośród otaczającej nas okoliczności, powoduje, że chcę pchnąć ludzi na drogę bushido.
Kiedy byłem w szkole średniej, wymyśliłem szaloną teorię przeszczepu ludzkiego ciała. Gdybyś był niewidomy, w takim razie powinieneś dostać oczy od kogoś, kto umarł. Mógłbyś zastąpić stracone ramię albo wadliwe serce. Myślałem, że właściwym jest wykorzystywanie innych części obcych ciał, do skompletowania jednej osoby. No nie, to był głupi pomysł!(śmiech). Pewnego dnia, przeczytałem artykuł, który mówił o śmierci pewnej osoby, ponieważ ciało odrzuciło przeszczep. Zastanawiałem się dlaczego ciało odrzuciło coś, co mogłoby je uratować. Doszedłem do wniosku, że nie jest niczym złym posiadanie, na przykład, nerki innej osoby. Ale ciało jest uczciwe aż do przesady, i odrzuciło coś co nie mogło do niego należeć. Patrząc na to z innej strony, dzięki naszemu układowi immunologicznemu, możemy uniemożliwić obcej formie na rozrośnięcie się wewnątrz naszych ciał. To jest sprawa życia i śmierci.
Kiedy głębiej się nad tym zastanawiałem, myślę, że zrozumiałem pojęcie bycia w jednym duchu. Gdyby twoje ciało zostało zrobione całkowicie z innych ludzi, to gdzie byłbyś „TY”? Czy naprawdę mógłbyś powiedzieć, że ta osoba była tobą? Nawet jeżeli jesteś inwalidą, to czy nie jest cenne, aby zrobić coś co sprawi, że twoje życie stanie się najpełniejsze? Osoba jest tylko wtedy osobą, jeśli ma poczucie swojej prawdziwej tożsamości. Myślę, że gdy naprawdę staniesz się wdzięczny swoim rodzicom, za życie, które oni dla ciebie poświęcili, wtedy dopiero będziesz autentyczną istotą ludzką. Myślę, że te poszukiwania tożsamości i własnego ja, są w budo wszystkim.
R: Dziękuję, Sensei, za Twój czas.

 

#7 13-05-2010 22:45:45

Shinshin
moderator
seizaseizaseizaseizaseizaseiza
Skąd: Kobayashi
Zarejestrowany: 10-12-2008
Posty: 2837

Re: Wywiad

To musi być niesamowity człowiek, aikidoka, nauczyciel...


Prawdziwe zwycięstwo, to zwycięstwo nad sobą.

Offline

 

#8 14-05-2010 13:25:18

Krzysiek
admin
seizaseizaseizaseizaseizaseiza
Skąd: aikikai
Zarejestrowany: 10-02-2008
Posty: 4124
Serwis

Re: Wywiad

niestety takich ludzi nauczycieli jest coraz mniej
teraz nie ma sie takiego kontaktu w relacji nauczzyciel uczen

Offline

 

#9 14-05-2010 20:17:03

ametyst
1 dan
seizaseizaseizaseizaseiza
Zarejestrowany: 26-09-2008
Posty: 1403

Re: Wywiad

Czuje podobnie i zgadzam sie w 100% z wypowiedzią Ichiro Shishiyi.
Staram się iść ta właśnie droga. Nie jest to łatwe, ale jednak możliwe.
Jedyne co mogę dodać to tylko to ze należy przez cale nasze życie pamiętać, ze nie żyjemy na tym świecie sami i , ze każda spotkana i żyjąca istota ludzka jest inna od nas, co nie znaczy ze lepsza czy gorsza.
Po prostu taka sama.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zwróćcie uwagę na to co Shishija powiedział o tym jak się uczył chodzić.
Nauka chodzenia zajęła mu więcej czasu niż niektórym z trenujących Aikido, zchodzi na studiowaniu Aikido przez cale życie.
Zobaczcie , to właśnie zauważanie tak nieistotnych szczegółów życia , zwracanie uwagi na coś co z pozoru nie ma żadnej wartości, jest istota Aikido. Aikido pokazuje nasze "wady", i koryguje je.

Jak ja żałuje, ze tak późno moglem rozpocząć naukę Aikido.

Ostatnio edytowany przez ametyst (15-05-2010 13:15:10)


"... Patrzcie uważnie na ruch natury, użyjcie jej jako podstawy  zrozumienia... . Kiedy patrzysz uważnie na rzeczy wszystkie coś Ci mówią... Góry, strumienie, drzewa; wszystko to są Twoi nauczyciele."

Offline

 

#10 23-03-2014 01:14:50

Usagi
5 kyu
seizaseiza
Zarejestrowany: 28-02-2014
Posty: 111

Re: Wywiad

"Z mojej perspektywy, opłata służy jedynie do utrzymania dojo. Jeśli więc student zbliża się do mnie i mówi: Chciałbym studiować aikido, ale nie mam pieniędzy, wtedy mówię takiej osobie by przyszła mimo wszystko. Twój przyszły sukces będzie dla mnie wystarczającą zapłatą ."

Na prawdę niesamowity człowiek. Jeśli jest coś co czyni z kogoś prawdziwego mistrza, czyli przykład do naśladowania w każdym aspekcie to jest to właśnie taka postawa. smile


Wygrana lub przegrana nie jest prawdziwym budo. Prawdziwe budo nie zna porażki. Nigdy nie przegrywać oznacza nigdy nie walczyć.

Offline

 

#11 23-03-2014 11:54:12

bores
6 kyu
seiza
Skąd: Gorinchem
Zarejestrowany: 21-09-2012
Posty: 78

Re: Wywiad

Po naszemu to pachnie Marksem,Engelsem.....

Offline

 

#12 23-03-2014 13:18:19

Tomek_B
5 kyu
seizaseiza
Zarejestrowany: 07-01-2014
Posty: 144

Re: Wywiad

absolutnie ani marksem ani engelsem...co to to nie

Offline

 

#13 23-03-2014 13:19:19

Tomek_B
5 kyu
seizaseiza
Zarejestrowany: 07-01-2014
Posty: 144

Re: Wywiad

Usagi pisze:

"Z mojej perspektywy, opłata służy jedynie do utrzymania dojo. Jeśli więc student zbliża się do mnie i mówi: Chciałbym studiować aikido, ale nie mam pieniędzy, wtedy mówię takiej osobie by przyszła mimo wszystko. Twój przyszły sukces będzie dla mnie wystarczającą zapłatą ."

Na prawdę niesamowity człowiek. Jeśli jest coś co czyni z kogoś prawdziwego mistrza, czyli przykład do naśladowania w każdym aspekcie to jest to właśnie taka postawa. smile

mam zaszczyt być uczniem tego wspaniałego Człowieka. smile

Offline

 

#14 23-03-2014 13:52:56

Usagi
5 kyu
seizaseiza
Zarejestrowany: 28-02-2014
Posty: 111

Re: Wywiad

Nic tylko pozazdrościć smile Też bym tak chciał ale z drugiej strony jak mawia przysłowie kiedy uczeń jest gotowy zjawia się mistrz. Więc nie ma co marzyc tylko barć sie do roboty. tongue


Wygrana lub przegrana nie jest prawdziwym budo. Prawdziwe budo nie zna porażki. Nigdy nie przegrywać oznacza nigdy nie walczyć.

Offline

 

#15 06-07-2014 17:25:30

januszpogorzelski0
początkujący
seiza
Zarejestrowany: 06-07-2014
Posty: 5
Serwis

Re: Wywiad

Ichiro Shishiya jest moim idolem do naśladowania.


Nasza szkoła WSPS prowadzi fizjoterapia studia, na które się zapisałem.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB