
Forum aikido wita! Zapraszamy do dyskusji na temat aikido i innych sztuk walki
Nie jesteś zalogowany.






Czyli na pewno sie wydarzyło, choć może sie wydawać nieprawdopodobne, ale nie przejmujcie się O'sensei był trochę paranormalny ![]()
Offline
tylko pytanie skad pewnosc ze to fakty ![]()
Ueshiba mial pojedynek z mistrzem kendo w celu udowodnienia ich opinii i o`sensei przewidywal kazdy atak i ich unikal - mistrz kendo atakowal bokenem nie katana
Offline






początkowo miał walczyć kataną, ale jak zobaczył, że o'sensei wyszedł bez broni, to zamienił ją na boken
Offline






O'sensei uchylił się przed strzałem z karabinu, podczas gdy lufa był zaledwie 2 metry od jego głowy, a w momencie naciśnięcia spustu, żołnierz miał go na muszce...
jakby nie licząc faktu, że o'sensei nie został trafiony to strzał był celny ![]()
Offline




Nishio pisze:
nie został trafiony
Nie trafiony, strzał BY był celny gdyby O'S się nie uchylił....
Offline






nie, celny bo trafił w to miejsce w które stał O'sensei w momencie naciskania spustu, ale gdy kula dotarła na to miejsce już go tam nie było
Offline






czy ja wiem??? dał przecież słynny pokaz na dworze cesarza w czasach gdy uczył się u niego Gozo Shioda a jego sztuka to wtedy jeszcze Aikibudo....
A propo tego pokazu, O'sensei na zaproszenie dworu odpowiedział, że nie chce okłamywać Cesarza, gdyż gdyby pokazał prawdziwą walkę jego uczniowie mogliby zginać na pokazie, ale jeśli ich nie zabije to okłamie Cesarza nie pokazując mu całego potencjału Aikibudo.... ale cesarz dał odpowiedź, że chętnie zobaczy to kłamstwo....
O'sensei na dzień przed pokazem dostał wymiotów i ledwo mógł się poruszać, a jednak przed pokazem po medytacji zdołał się podnieść z dolegliwości i wszedł na mate...
jeden z uke myśląc, że o'sensei jest jeszcze osłabiony zaatakował łagodnie i nie był przygotowany na mocną technikę, Ueshiba jednak zdążył już wrócić do pełni sił i rzucając go niechcący złamał mu rękę...![]()
Offline




Bywa... ![]()
Offline




Czytam książke na ten temat, myślenie bywa zgubne. Jeżeli się wyczyści umysł to większość rzeczy poprostu wychodzi.
Kieydś oglądajac filmy słyszałem takie tezy, uznawałem to za bajke ....
hmmmm, teraz wiem, że to prawda. Ćwicząc z oczyszczonym umysłem wszystko mi wychodzi, jak choć przez chwile się postaram skupić na wykonywanej czynności to coś się zaczyna knocić, chodzi o ćwiczenie z JO.
Offline






tak, to prawda... najgorsze jak aikidoka zaczyna myśleć... ![]()
Offline

Pewnego dnia w polowie lat trzydziestych grupa wojskowych strzelcow wyborowych goscila w dojo, obserwujac pokaz umiejetnosci dawany przez senseia Ueshibe. Po prezentacji Sensei niespodziewanie oznajmil: "Kule sie mnie nie imaja". Byla to bezposrednia prowokacja, wiec strzelcy od razu wyzwali go. by udowodnil to na ich lokalnym poligonie. Sensei wyrazil zgode, po czym ustalono termin prosby. Nastepnie Morihei zostawil odcisk swojego palca na dokumencie zwalniajacym strzelcow z wszelkiej odpowiedzialnosci w przypadku, gdyby zostal on postrzelony i zabity. Jego zona blagala go, by nie szedl, i nawet ja, ktory wielokrotnie bywalem swiadkiem jego niewiarygodnych wyczynow, pomyslalem, ze tym razem sprawy poszly za daleko---powiedzialem nawet do innego ucznia: "Czas zaczac planowac pogrzeb Senseia"
Sensei natomiast zapewnil nas wszystkich: "Nie obawiajciesie. Nigdy im sie nie uda mnie tknac". Udal sie na poligon w zdumiewajaco beztroskim nastroju. Gdy dotarlismy na miejsce, okazalo sie, ze dwadziescia piec metrow od linii ognia zajal pozycje jako zywy cel, zaczalemsie zastanawiac, w jaki sposob moglby wymknacsie tylu strzelcom stojacym w tak niewielkiej odleglosci. Padla komenda "Gotow, cel pal!". Rozlegl sie glosny wybuch, uniosla sie chmura dymu i niespodziewanie jedenze strzelcow uniosl sie w powietrze. Morihei stal, smiejac sie,za plecami strzelajacych. Wszyscy z nas bylizdumieni ioszolomieni. Poprosilismy go, by powtorzyl ten cud, a on na to przystal. Cala scena sie powtorzyla --strzaly,wybuchy,klab dymu, unoszacy sie strzelec i Sensei stojacy za plecami plutonu.
Naprawde wybaczcie mi ale musialem ; D
Offline




Dobry materiał na legende/bajke.
Offline


No dobra, to teraz ja ![]()
Informacje zaczerpnięte z "Sztuki pokoju" opracowanej przez Johna Stevensa. Jak wiecie, pisałam już o niej parę razy na forum. W tym poście postaram się streścić najciekawsze rzeczy, które wyczytałam.
Imię O'senseia, Morihei oznacza "spokój pełen obfitości". Warto wspomnieć, że w przyszłości, jako pisarz założyciel aikido zaczął używać pseudonimu "Tsunemori", czyli "wiecznie obfitujący". Jak pisze Stevens
Urodził się nieco przedwcześnie i jako dziecko był raczej słaby i chorowity, ale dzięki ciągłemu przebywaniu na świeżym powietrzu - pływaniu i łowieniu ryb w zatoce wiosną i latem, wspinaczce górskiej jesienią i zimą oraz ćwiczeniu sumo wyrósł na silnego nastolatka.
Jako 20-latek zabiegał o przyjęcie go do wojska, lecz z początku odrzucono go ze względu na zbyt niski wzrost (miał zaledwie 156 cm!!!). W końcu jednak, jako najlepszy z pułku miał możliwość walki na froncie mandżurskim w 1905 roku. Zaproponowano mu stanowisko w Oficerskiej Akademii Wojskowiej, ale odmówił, tłumacząc, że podczas walki zrozumiał, że wojna nie rozwiązuje żadnych problemów i od teraz będzie jej przeciwnikiem. Trenował bardzo wiele sztuk walki i przeszedł masę przedziwnych treningów, które sprawiły, że mimo swojej niewielkiem postury stał się bardzo silny i zadziwiająco skuteczny w walce. Po tym jak już stworzył własne dojo i zaczął nauczać aikido, jego uczniowie zwykli mawiać, że próba objęcia jego ramienia była jak "próba objęcia pnia sosny". Ktoś inny stwierdził, że kiai (okrzyk bojowy Moriheia) był tak donośny, że wibracje przenikały do umysłu przeciwnika i czyniły go niezdolnym do zrobienia czegokolwiek
. Natomiast Hajime Iwata przedstawia nam bardzo interesujące wspomnienie:
Sypialiśmy w dojo i często zdarzało się, że w środku nocy niespodziewanie pojawiał się Ueshiba Sensei, zrywał nas z łóżek i rozkazywał nam, byśmy atakowali go w dowolny sposób i z całych naszych sił. Podczas snu pojawiały się w jego umyśle nowe techniki i chciał je natychmiast wypróbować.
Na szczególną uwagę zasługują moim zdaniem również ostatnie miesiące jego życia. Ciężko chorował i nie był w stanie samodzielnie wstać z łóżka. Co jednak dziwne, uczniowie zanosili go do dojo i gdy tylko dotykał maty doznawał cudownego ozdrowienia i normalnie wykonywał wszystkie techniki.
Przykro mi, że mogłam napisać tylko tyle, ale doszłam do wniosku, że tworzenie kilkustronicowego streszczenie byłoby lekką przesadą
. Założę jeszcze osobny temat, dla ludzi, którzy najbardziej wpłynęli na O'senseia.
Zamieszczam również link do jednego z biuletynów mojego dojo poświęconego właśnie Ueshibie-sensei. Szczególnie polecam wspomnienia Chiby-sensei ![]()
http://www.wsaikido.wroc.pl/cms/content … 3_2005.pdf
Offline