Forum aikido, forum strony www.aikido.edu.pl

forum aikido forum
Forum aikido wita! Zapraszamy do dyskusji na temat aikido i innych sztuk walki

Nie jesteś zalogowany.




#1 28-11-2008 17:30:41

El Zorro
gość
seiza

Wywiady

Wywiady z senseiem Shoji Nishio

 

Reklama



#2 28-11-2008 17:31:51

El Zorro
gość
seiza

Re: Wywiady

Aikido Journal: Nishio sensei, proszę opowiedzieć nam jak Pan widzi aikido?
Nishio sensei: Mój pogląd na aikido jest obecnie taki sam jak zawsze. Przede wszystkim: aikido jest budo. W ostatnich latach komentarze, że aikido nie jest budo, ale ćwiczeniem lub jakimś rodzajem tańca dało się słyszeć z niektórych źródeł. Myślę, że my instruktorzy, ponosimy dużą część odpowiedzialności za powstanie takich poglądów.
AJ: Jak to ?
NS: W jakiś sposób nie zdołaliśmy przekazać istoty aikido ludziom. Morihei Ueshiba stworzył aikido po trenowaniu wielu innych form budo i oparł podstawy ruchów jego nowej sztuki na głównych zasadach miecza. Ponieważ aikido zawiera każdy element budo, Założyciel był w stanie robić techniki z bokkenem i jo, i one stały się aiki-kenjutsu i aiki-jojutsu. Jeśli techniczna doskonałość byłaby wyłącznym kryterium, aikido prawdopodobnie nigdy nie stałoby się niczym więcej jak innym budo, tylko z lekko bogatszym zasobem technik. Ale Założyciel powiedział, że aikido było droga do poprawienia podstawowej natury budo. On zamierzał coś innego, coś, co by wyszło poza konwencjonalne budo.
Budo ma wielowiekową historię. Zapis w kanji może być czytany jako 'droga do zatrzymania broni". Uprzywilejowana kasta samurajów używała budo do zdominowania słabszych od siebie. Założyciel czuł, że to spaczenie właściwej drogi. On czuł, że słowo "zatrzymać" odnosi się do "siebie", że znaczy być w stanie się kontrolować, doskonalić się. On widział budo jako drogę do uniknięcia konfliktu z innymi - ścieżkę prowadzenia innych do realizacji ich potencjału jako jednostek ludzkich. Aikido jest to filozofia wyrażona w technice wojennej.
Oczywiście to brzmi dobrze, ale nie znaczy dużo, jeśli nie jest poparte przez realną efektywność. Jeśli ktoś jest łatwo zwyciężony, wszystkie te pięknie brzmiące słowa będą ignorowane. Filozofii musi towarzyszyć faktyczna umiejętność.
AJ: Założyciel osobiście nie ustępował nikomu pod tym względem i miał reputacje będącego w stanie zawsze udowodnić swoje słowa.
NS: Tak, on osiągnął ten poziom umiejętności przez tak ścisły i męczący trening, że jest to nawet dla nas trudne do wyobrażenia. Ten rodzaj realnej, wojennej umiejętności i filozofia mająca na celu korygowanie zniekształceń jakie budo wytworzyło, złożyły się w całość w Założycielu, jako esencjalne i nie do odseparowania elementy, jak dwa końce kija [dwa koła wozu]. Trening aikido naturalnie powoduje taki rodzaj myślenia. Same techniki zostały stworzone w ten sposób i jest to jedna ze wspaniałych rzeczy w aikido.
Wszystkie techniki w aikido pozwalają używać podstawowej zasady wejścia jednym krokiem do natychmiastowego kontrolowania oponenta. Nie zawiera ona (ta zasada) żadnej wymiany ciosów typowej dla bardziej konwencjonalnej formy budo. Metoda treningowa, w której chwyta się rękę partnera jest (symbolicznym) wyrażeniem kierowania, prowadzącego ducha (guiding spirit) aikido. To elegancko obrazuje [urzeczywistnia] założenie aikido, o połączeniu się z partnerem i kierowaniu nim.
AJ: Zarówno zasady techniczne jak i ideały budo, na których aikido jest oparte, nadaje temu wspaniałą treść, która wydaje się przewyższać konwencjonalne budo.
NS: To prawda, jest to oczywiste biorąc pod uwagę źródła aikido. Jednak niektórzy, nawet na poziomie shihanów, mówią, że aikido jest sztuką walki opartą wyłącznie na technikach rąk i nie ma miejsca na ćwiczenie bokken czy jo.
AJ: Jak Pan uważa, dlaczego oni tak mówią?
NS: Ponieważ nie mają rzeczywistego doświadczenia w tych sprawach, mają oni prawdopodobnie problemy ze zrozumieniem technicznych podstaw, które Założyciel osiągnął przez lata treningu. We wczesnych latach (aikido) większość ludzi, która przychodziła uczyć się aikido od Założyciela miała już jakieś podstawy w judo, kendo albo innym budo. Oni już posiadali pewne umiejętności osiągnięte poprzez trening w innych sztukach, więc byli w stanie łatwiej zrozumieć te sprawy. W dzisiejszych czasach jest dużo instruktorów, którzy nigdy nie ćwiczyli nic oprócz aikido Rezultatem jest strata ważnego aspektu treningowego. Jednym z powodów, dla którego stałem się tak zapalony do studiowania innych budo, były słowa, które usłyszałem w młodości, że zasady aikido są takie same jak zasady walki mieczem. Gdy poprosiłem o wyjaśnienie, nigdy nie dostałem jasnej odpowiedzi.
Bez zrozumienia zasad miecza, na których każda technika jest oparta, ćwiczący kończy na zaledwie imitowaniu techniki, zamiast ją realnie wykonywać. Ja nigdy nie byłem z tego zadowolony. Odkryłem, że było możliwe zrobić właściwszą interpretację ruchów Założyciela przez odtworzenie i rozwikłanie procesu, przez który on sam przeszedł.
Na przykład, kiedy uczyłem się Shindo Muso ryu jojutsu od Shimizu shihan, powiedział on: "Kiedy Założyciel przyszedł do mnie i ja pokazałem mu moje jo kata, on natychmiast wziął jo i powiedział : 'Uważa Pan, że to ma być w ten sposób?' On nauczył się techniki niemal natychmiast."
Mimo, że jo Założyciela było doskonałe, zdawałem sobie sprawę, że nie miał on czasu spędzać wiele lat, aby go studiować. Więc kiedy usłyszałem słowa Shimizu shihan, powiedziałem sobie: Założyciel był w stanie tego dokonać, ponieważ miał już solidne podstawy we włóczni". To pomogło mi zrozumieć, że większość technik Założyciela wzięło się z rzeczy, które zaobserwował w innych budo i przekształcił w techniki aikido.
Właśnie dlatego kontynuowałem poszukiwania próbując rożnych innych form budo, nawet gdy ludzie krytykowali mnie za to. Oni mówili: "Nishio, widzę, że nadal robisz te inne rzeczy". Ale to było częścią procesu próbowania zrobienia chociaż części technik Założyciela i wyrażenia tego samemu [w aikido]. Bez tego rodzaju dokładnego sprawdzania, można imitować technikę kogoś innego przez lata i nadal nie rozumieć istoty. Kończy się wtedy robiąc imitację, która wygląda podobnie, ale nie jest to prawdziwe aikido. Jeśli tak się ćwiczy, nie ma jak się bronić przed ludźmi, którzy zarzucają aikido, że jest po prostu jakimś rodzajem tańca czy ćwiczenia dla samego siebie.
AJ: To wygląda tak, jakby w pewnym sensie aikido było w niebezpieczeństwie bycia zredukowanym do skorupy pozbawionej jej właściwej substancji.
NS: Jeśli wszystko co robisz, to imitacja formy, nigdy nie będziesz w stanie zrozumieć istoty, niezależnie od tego ile ćwiczysz. Musisz ciągle rozważać, co powinieneś robić, aby zrozumieć istotę, zawsze szukać nowych dróg do studiowania i poprawiania swojego treningu. Jeśli tego nie robisz, na każde 10 lat treningu cofasz się o 100. Po prostu zatrujesz się sobą i ostatecznie pozostaniesz w ciemnościach.
Założyciel powiedział, że budo zawsze powinno być nowe. Jeśli budo stałoby się 'stare' znaczyłoby to, że stałoby się słabe i bezużyteczne. Gdy byłem młody i trenowałem w Hombu, Założyciel przychodził, błyskawicznie pokazywał technikę i znikał równie szybko. Zwykle goniłem go desperacko, pytając o to, co właśnie pokazał, ale jego odpowiedź była ciągle ta sama: 'Kiedy już zrobiłem technikę, to już jest jej koniec. Zapomnij, co zrobiłem, ale nie zapominaj, co powiedziałem'.
Również nigdy nie zapomnę tych słów Założyciela: "To, co ja wam pokazuję, to jest to, czego ten stary człowiek dotąd dokonał. Wy wszyscy musicie myśleć dla siebie samych o tym, co ma przyjść po tym. Sama imitacja mnie nie zrobi z was nic dobrego".
Sztuka, którą Założyciel stworzył, była szczytem budo, ale przez 28 lat od jego śmierci w wielu wypadkach tylko forma jego technik jest przekazywana. Istotna treść leżąca pod tymi technikami była lekceważona do tego stopnia, że prawdziwie jestem zaniepokojony o przyszłość aikido. Szlachetne idee ucieleśnione w aikido wynoszą go na szczyt budo, ale jeśli wszystko co robimy to tylko przekazywanie nie zmienionych technik, to staje się ono niczym więcej jak tylko kobudo (klasyczne lub stare sztuki walki). Jak powiedział Założyciel, aikido zawsze powinno być nowe, zawsze powinno być na szczycie. Jestem ciekawy, ilu ludzi dzisiaj ćwiczy z idea innego budo w umyśle. Inne formy budo są bardzo żywotne i ciężko pracują, aby się rozwijać. Nawet wysoce zaawansowani judocy ze średnich szkół trenują na poziomie imponującym i tylko możemy być zadziwieni rodzajem potężnej siły, jaką mogą wytworzyć karatecy. Na mocy idei, z których powstało, aikido ma więcej potencjału niż potrzeba do wykonania takiego postępu. Zapominanie o tym i lekceważenie badania istoty technik prowadzi to dewaluacji sztuki.
AJ: Jakie są Pana wrażenia o sposobie ćwiczenia aikido poza Japonia?
NS: Gdziekolwiek jeżdżę za granice, aby nauczać, do Europy czy innych miejsc, a często mi się to zdarza, spotykam ludzi ćwiczących poważnie i z dużym entuzjazmem. Oni uczestniczą w tygodniowych stażach, przyjeżdżają ze śpiworami i swoim pożywieniem. Widzę w nich prawdziwe zainteresowanie i entuzjazm, którego trochę brakuje w Japonii. Słyszałem, że są ludzie, którzy mówią: 'Aikido Nishio to nie jest aikido" ale ja powiem w swojej obronie, że spędziłem moją karierę w aikido uważnie badając każdą technikę Założyciela, jedna po drugiej, starając się je zrozumieć.
AJ: Czy Pana nowe wideo zawiera owoce tych długich studiów?
NS: Myślę, że tak. Po prostu nie ma sposobu, aby ćwiczyć aikido bez znajomości zasad miecza i bez znajomości zasad uderzania i rzucania. Tylko wtedy, gdy masz dobre pojęcie o tych wszystkich zasadach, jesteś w stanie wyrazić 'ręczne' techniki za pomocą miecza, jo czy jakiejkolwiek broni, która ci wpadnie pod rękę. Wtedy staje się również możliwe wykonanie różnego rodzaju atemi.
AJ: Są tacy, którzy mówią, że aikido nie zawiera takich gwałtownych technik (przemocy) jak atemi.
NS: Aikido jest budo, więc naturalnie zawiera atemi. Ludzie, którzy myślą, że w aikido nie ma atemi, po prostu nie rozumieją istoty technik. W aikido mamy możliwość uderzenia, ale powstrzymujemy się przed uszkodzeniem kogoś, lub przed pozbawieniem przytomności. Poznanie tylko formy bez istoty, prowadzi do przyjęcia złych priorytetów (założeń), do zrozumienia wszystkiego na opak. Nie jest niespodzianką, że ludzie, którzy widzą aikido w ten sposób, uznają moje aikido za lekko niezwykłe. Dlatego zawsze wyjaśniam mój sposób myślenia. Wykładam to wszystko, o czym do tej pory mówiłem, zanim pojadę gdzieś nauczać. Potem pokazuję moje aikido i pozwalam ludziom osądzać. Będę kontynuował poszukiwania istoty aikido Założyciela w technikach, używając jego słów, jako podstawy do moich poszukiwań. Powinniśmy używać technik jak słów, za pomocą których jeden prowadzi drugiego ku wspólnemu dialogowi, bo właśnie tym jest aikido.
AJ: Czy powiedziałby Pan, że Pańskie nowe wideo bardziej reprezentuje przecinek niż kropkę?
NS: Tak, ponieważ w treningu aikido nie ma punktu, gdzie można by powiedzieć "No cóż, to już wszystko". Nie można postawić kropki. Aikido jest sztuką, która odpowiada na zmiany epoki pozwalając na pokazanie poprawnego poglądu na budo. Poświęcam się realizacji tego ideału.

WYWIAD Z SENSEI SHOJI NISHIO DLA AIKIDO JOURNAL
tłumaczył na język polski: Szczepan Janczuk

 

#3 29-11-2008 14:21:15

El Zorro
gość
seiza

Re: Wywiady

Wywiad miał miejsce 22 maja 1983 roku w Tokio


Aiki News (AN): Jak rozumiem sensei najpierw ćwiczyłeś judo i karate. Co sprawiło że zacząłeś trenować aikido?


Nishio sensei (NS): Kiedy pierwszy raz przybyłem do Tokio byłem raczej wątły. Nie praktykowałem niczego (żadnej sztuki walki). W 1942 roku po wybuchu wojny [tym roku Japonia zaatakowała USA bombardując Pearl Harbor tak więc dla Japończyków wojna wybuchła dopiero wtedy - przyp. A.Ł.] chodziłem na zajęcia judo w miejskim dojo. W tym czasie pracowałem jako urzędnik administracyjny w biurze. W 1944 roku, po tym jak zaczęły się naloty lotnictwa na Tokio rozpocząłem pracę na nocną zmianę, co uniemożliwiało mi kontynuowanie treningów.

Wojna skończyła się 15 sierpnia 1945 r. i 1 września tego roku wróciłem do Kodokanu. Nikogo tam jeszcze nie było. Nie ostały się nawet szyby w oknach. Najprawdopodobniej stopiły się z gorąca podczas nalotów dywanowych. W dojo było jedynie połowa mat (tatami). Jedyną osobą, która tam przebywała był stary dozorca. Nie było także żadnych formularzy aplikacyjnych do zapisania się na zajęcia. Po prostu napisałem moją prośbę o przyjęcie na czystej kartce papieru i zastawiłem ją tam. Później skontaktowano się ze mną i otrzymałem pozwolenie na rozpoczęcie/ wznowienie treningu.


AN: Ile miałeś wtedy lat sensei?


NS: Osiemnaście. Byłem pierwszą osobą, która przyszła do Kodokanu po II wojnie światowej (śmieje się). Tak czy inaczej nie było tam wtedy nikogo.
Nie działało światło elektryczne, więc nie można było ćwiczyć wieczorami, gdy już zapadł zmierzch. W tym czasie przychodziłem do dojo, aby samotnie ćwiczyć ukemi po czym wracałem do domu. Tak było. W tym czasie zaczęła się demobilizacja. Wielu ludzi zaczęło się pojawiać w Kodokanie. W następnym roku ćwiczyłem bardzo aktywnie. Wkrótce uzyskałem promocje; najpierw na 3. dan a później na 4. dan. Zacząłem jednak zauważać, że istnieją ograniczenia w technikach judo spowodowane współzawodnictwem. Ten problem spowodował, iż judo stało się dla mnie "za ciasne" i zacząłem ćwiczyć karate.

Moim nauczycielem był Konishi sensei ze szkoły Shizen - ryu, który wówczas ćwiczył karate dłużej niż ktokolwiek inny. Ćwiczyłem pod jego kierunkiem karate, ale tu także zacząłem odczuwać ograniczenia tej sztuki walki. Byłem przekonany, że musi istnieć coś jeszcze. W tym czasie jeden z pionierów karate, Sodeyama sensei, który założył i prowadził dojo senseia Konishi przyszedł do mnie i powiedział: "spotkałem kogoś kto jest jak 'duch'. Nie mogłem go uderzyć choćby raz". Byłem zdumiony, że może być ktoś kogo nawet sensei Sodeyama nie był w stanie uderzyć. To właśnie był O - sensei Ueshiba.

Sodeyama sensei wrócił po zakończeniu wojny do Japonii a ponieważ nie miał nikogo z bliskich przyszedł do senseia Konishi. Wtedy powiedziano mu, że powinien pójść do Hombu. Sodeyama sensei śmiał się w duchu, że to aikido było praktykowane przez takiego starca jakim był O -sensei. O sensei wyczuł, że mistrz karate w duchu natrząsa się z niego i powiedział : "Myślisz że możesz mnie uderzyć, prawda?" Sodeyama odparł "Tak". O sensei zaproponował "Rozumiem, taaaak, w takim razie uderz mnie. Ja będę jedynie spacerował dookoła. Jeśli potrafisz uderz, mnie". Po czym zaczął spacerować wokół tatami. Sodeyama sensei zdenerwował się, gdyż poczuł że zrobiono z niego głupca. Gdyby miał walczyć z Ueshibą twarzą w twarz wtedy wszystko byłoby w porządku, ale O-sensei odwrócił się do niego plecami i rozpoczął swój spacer dookoła dojo zachęcając go do ataku. (śmieje się)

Sodeyama sensei pomyślał sobie "Jakimż do licha, człowiekiem jest ten starzec " po czym raptownie wstał i spróbował zaatakować O-senseia. Ale Założyciel odwrócił się i powiedział "Co się dzieje?" Sodeyama sensei zastygł w połowie swojego ataku z rękami wymierzonymi w powietrze. W mgnieniu oka zmienił się miedzy nimi dystans. Mnąc przekleństwa pod nosem Sodeyama spróbował zaatakować ponownie. Wtedy O-sensei powtórzył "co się dzieje, o co chodzi?" (śmieje się) Karateka nie był w stanie ani razu go trafić. Po tym doświadczeniu Sodeyama zdał sobie sprawę, że ma do czynienia z naprawdę wielkim nauczycielem/ senseiem.

To właśnie Sodeyama był tą osoba, która powiedziała mnie i panu Nakajima, aby pójść o zobaczyć O-senseia na własne oczy, co też zrobiliśmy. To było chyba w 1951 roku. Tak czy inaczej poszedłem zobaczyć co to jest aikido i natychmiast zapisałem się do dojo. Powiedziano mi, że mam jedynie pójść i zobaczyć, ale ja już nigdy nie wróciłem (śmieje się). Pan Nakajima jednak nie zdecydował się zapisać na zajęcia aikido twierdząc, że chce jeszcze nieco poćwiczyć karate. Po roku jednak wrócił do aikido i zapisał się na zajęcia. Ćwiczył równolegle karate i zdobył nawet 6 dan. Aikido zajmował się aż do otrzymania 2. Dan. Powiedział mi, że zmieniło się jego spojrzenie na karate jako na budo. Ja też myślałem, że jeśli nauczę się wykorzystywać kokyu będę mógł wrócić do judo.


Tohei sensei pojechał nauczać na Hawaje w 1953 roku. Ze swojej podróży przywiózł skórzany płaszcz, taki jakiego wtedy nie można było kupić w Japonii. Płaszcz miał ozdobne aplikacje takie, jakie można było zobaczyć na westernach. Tohei miał ten skórzany płaszcz w czasie, gdy większość z Japończyków miała trudności w zdobyciu skórzanych butów... Naprawdę uważałem to za rzecz zdumiewającą. Niedługo potem płaszcz został sprytnie ukradziony. Stało się to właśnie wtedy, gdy pojawiłem się w dojo, aby trenować. Zobaczyłem wtedy siedzących w rzędzie uchidechi i Tohei senseia, który coś krzyczał.

Dowiedziałem się że ktoś ukradł płaszcz senseiowi Tohei. Wśród uchideschi byli m.in. Noguchi, Genta Okumura i Sunadomari. Nagle pojawił się O-sensei pytając co się stało. Kiedy Sunadomari wyjaśnił, co zaszło O-sensei odpowiedział "Płaszcz został skradziony, nieprawdaż?" (śmieje się) po czym wszedł do dojo głębiej. Tohei sensei także usiadł w rzędzie z innymi uchideschi wobec faktu pojawienia się w dojo Założyciela. O -sensei zaczął spacerować w koło.

Byliśmy naprawdę ciekawi co zamierza powiedzieć. To co powiedział brzmiało mniej więcej tak: "Jedyną osoba, która zawiniła jesteś ty Tohei" Po czym oddalił się. Tohei sensei siedział przez chwile w milczeniu po czym i on wyszedł z dojo. Wszyscy odetchnęliśmy i zaczęliśmy ćwiczyć. (śmieje się). Po treningu już zamierzałem wychodzić do domu, gdy dostrzegłem O-senseia zmierzającego do łazienki. Podbiegłem do niego i zagadnąłem "O sensei" On odpowiedział "Tak?", wiec spytałem "kiedy Tohei sensei powiedział, iż skradziono mu płaszcz ty stwierdziłeś że sam sobie jest winien. Dlaczego?" Odpowiedział "Nie rozumiesz dlaczego? Ten kto praktykuje budo nie powinien posiadać tego rodzaju ducha (kokoro) Nie powinien demonstrować rzeczy, których inni mogą pożądać. Może pokazywać jedynie to co może dać lub nie pokazywać tego wcale. Biedak, ukradł ten płaszcz ponieważ go pragnął. Jednak zbierając go stał się złodziejem. Kradzież to bardzo zła rzecz, ale człowiek który posiada taki płaszcz także jest uczestnikiem tego występku. Stworzył bowiem okazję i pokusę, której ów biedak nie mógł się oprzeć. Dla budoki to bardzo niedobrze".

Byłem naprawdę zdumiony i odkryłem wtedy głębię aikido. Mówiąc prawdę, kiedy ćwiczyłem judo dom senseia Mifune był dwukrotnie okradany podczas jego nieobecności. Ten incydent został opisany w miesięczniku zatytułowanym "Judo" wydawanym przez Kodaokan. Zacytowano tam wypowiedź senseia Mifune, która brzmiała: "następnym razem kiedy okradną mój dom i ja tam będę złapie go/ ich bez względu na to co się stanie, nawet jeśli miałbym zostać zabity". Starzec blisko siedemdziesiątki mówiący takie słowa...

W owym czasie byłem pod głębokim wrażeniem reakcji senseia Mifune. Jednak słowa senseia Mifune i O- senseia były tak rożne. Pierwszy mówił, że jest gotów złapać złodzieje i oddać go w ręce policji nawet jeśli sam miałby zginąć. Drugi natomiast twierdził, ze złodziej ukradł ponieważ pożądał tego przedmiotu i powinno się mu ów łup zostawić, zaś wina spoczywała w równej mierze na rabusiu, jak i obrabowanym. Istniała ogromna przepaść miedzy tymi dwoma rodzajami ducha.

Pomyślałem ze pierwszy z mistrzów nawet gdyby praktykował całe życie judo nie mógłby nawet zbliżyć się do tego etapu rozwoju osobowości, na którym przebywał O-sensei. Z drugiej strony zaś pomyślałem, że duchowa głębia aikido jest rzeczywiście wielka. To właśnie wspomniane zdarzenie spowodowało, że porzuciłem trening judo. Sposób myślenia O senseia objawił mi się w praktycznym zastosowaniu. Założyciel mówił też "Nie powinno się używać słów/pojęć 'wygrana przegrana'. Nie powinno się myśleć w ogóle w tych kategoriach". Jego słowa były doniosłe. Tak długo jak żyjemy sadzę, że powinniśmy zgłębiać znaczenie jego słów.


Wiadomo, że O- sensei ćwiczył techniki z mieczem i bronią, ale robił to w trakcie procesu tworzenia i narodzin współczesnego aikido. Nawet jeśli staramy się go naśladować nigdy nie będziemy w stanie wyjść poza to czego on dokonał.. O-sensei mawiał nam: "Ten starzec [mówił o sobie] osiągnął ten etap, wy powinniście przeskoczyć mnie budując na tym co ja pozostawiłem". Jakkolwiek, staramy się kopiować to, co on robił wciąż podążamy na wstecznym biegu. Za 10 lat być może będziemy ćwiczyć na poziomie takim jak O-sensei praktykował aikido wiele wiele lat temu.

Po 15 latach może wreszcie uda na m się odtworzyć formy i sposoby praktyki, jakie Założyciel ćwiczył na samym początku swej drogi. To nie w porządku, że wciąż nam powtarzał, iż musimy wyjść poza to, co on osiągnął i zrobił. Ludzie naszego pokroju i czasów nie są wstanie zrozumieć, co miał na myśli. Lecz po wielu latach, kiedy w tym biegu weźmiemy po drodze wiele przeszkód być może będzie nam dane pomyśleć "acha! to jest to, o czym O-sensei mówił i co miał na myśli". Nasza aktywność i poszukiwania zależą od [zrozumienia] jego słów.


AN: Kiedy zaczynałeś sensei ćwiczyć aikido czy Morihei Ueshiba mieszkał w Tokio?


NS: Nie. Raczej rzadko przyjeżdżał z Iwama. Dopiero pół roku po tym jak zapisałem się na zajęcia w dojo miałem okazję zobaczyć go na własne oczy. Do tamtej chwili swoją wiedzę na jego temat czerpałem jedynie z tego, co mówili inni. Nie było żadnych zdjęć czy portretów taki jak w dzisiejszych dojo. Zna pan pana Otake, który mieszka obecnie w Prefekturze Iwate, a który w owym czasie był kapitanem uczelnianego klubu kendo na Uniwersytecie Waseda? Wielokrotnie brał udział w Krajowych Mistrzostwach Kendo i stał się sławny jako reprezentant Prefektury Tohoku.

To on właśnie powiedział mi "Tak dokładnie wygląda sensei Ueshiba" wskazując przy tym palcem na rysunek smoka z porażająco świecącymi oczami, który wisiał na ścianie w niszy. Pomyślałem wtedy "Eee, czy rzeczywiście on może tak wyglądać?" (śmieje się). Kiedy się [Ueshiba] śmiał jego oczy jakby znikały. Lecz kiedy udało ci się pochwycić jego spojrzenie, ten błysk w oku, wrażenie było naprawdę bardzo mocne. Kiedy patrzył przez chwile na coś, cała twarz ginęła gdzieś; zostawały tylko oczy. (śmieje się)

O-sensei opowiadał nam rozmaite historie. Byliśmy wtedy naprawdę hardzi i bezczelni. Przez większą cześć czasu ludzie nie słuchali uważnie słów O senseia... Więc kiedykolwiek miałem wątpliwości szedłem do Założyciela i pytałem " O-sensei, jest coś czego nie zrozumiałem w tym o czym mówiłeś przed chwilą". On zwykł mawiać " o, to dobrze że to zauważyłeś". Często rysował mi koło, trójkąt oraz kwadrat i mawiał "Noś ten rysunek ze sobą i przynieś mi kiedy będę go potrzebował i o to poproszę".

Pewnego dnia kiedy do dojo przyszli goście mistrz chciał im wyjaśnić znaczenie tej symboliki i zostałem poproszony o przyniesienie mu rysunku. Ale kiedy spojrzałem na syna mistrza Kisshomaru ten potrząsnął nieznacznie przecząco głową. Myślę , ze zrobił to ponieważ kiedy O-sensei zaczynał mówić o narysowanych symbolach i ich znaczeniu rozmowa zwykle była bardzo długa i trwała dotąd, aż gość którego objaśniano zrozumiał wszystko. Sytuacja była patowa. Jeden z nich mówił mi ze mam przynieść rysunek drugi zaś.... Niewiele myśląc sam szybko narysowałem stosowne symbole.

O- sensei zapytał "co się dzieje? O co chodzi?" Nie pozostawało mi nic innego jak podać mu mój rysunek. Zawsze działo się tak ze jeśli gdziekolwiek rysunek był odkładany zawsze dziwnym trafem znikał (Śmieje się). Wtedy mistrz zwykle mówił "och, moja kaligrafia zaginęła" i prosił kogoś o jej ponowne narysowanie.

Na tydzień przed pójściem O-senseja do szpitala, pozowaliśmy razem z nim do wspólnej fotografii. Zaproponowałem "Sensei zróbmy sobie wspólną fotografię". Kazał mi przynieść sobie jego montsuki (ozdobne kimono noszone przez głowę rodziny). Powiedział "ta fotografia pozostanie po mnie, a ja nie jestem teraz odpowiednio ubrany". Poszedłem więc do jego synowej (żony drugiego Doshu) i poprosiłem o montsuki wyjaśniając, że zamierzamy zrobić sobie wspólne zdjęcie z O- sensei.

Cóż, muszę przyznać ze strasznie narzekała (śmieje się). Było to bardzo kłopotliwe musieć ubrać mistrza w ten ozdobny strój. Tak czy inaczej, w końcu O- sensei został ubrany w odświętne kimono. Był tam też ideogram o treści "Szkoła Aikido" i pomyślałem że sensei będzie chciał, aby zrobić zdjęcie mając ten znak za plecami. O-sensei gniewnie jednak odrzucił ideogram. Zrobiliśmy więc zdjęcie bez niego.

To było w lutym 1969 roku. W tydzień później O-sensei trafił do szpitala. Było to ostatnie wspólne zdjęcie. Zmarł 26 kwietnia 1969 roku. Tego dnia rano otrzymałem telefon [z wiadomością o jego śmierci] i pojechałem najszybciej jak było można, aby stanąć przy jego łożu. Byłem pierwszą osoba, która dotarła na miejsce. Później przybyli Okumura Yamaguchi i Tada. Twarz mistrza była naprawdę piękna niczym maska starca w teatrze No. Jeśli ktoś umiera na raka zwykle widać ogrom cierpienia i bólu odciśnięty na jego twarzy. Ale w przypadku O-sensei tak nie było. Miał naprawdę niebiańsko piękną twarz.


AN: Kiedy zaczynałeś sensei ćwiczyć aikido w dojo nie było zbyt wielu studentów, nieprawdaż?


NS: To prawda, w sumie było może siedem osiem osób. Któregoś dnia nikt nie przyszedł i musiałem zabrać swój miecz i wrócić do domu. Zajęcia prowadzili sensei Tohei i Kisshomaru Ueshiba. Wszyscy byliśmy na podobnym poziomie zaawansowania. W dojo mieszkały jeszcze dwie rodziny, które nie miały gdzie się podziać, bo ich domy zostały zniszczone w czasie wojny. Popołudniami zapach smażonej makreli wypełniał całe dojo. Przepierzenia oddzielające dojo od ich pomieszczeń nie sięgały sufitu tak wiec dym swobodnie wędrował na nasza stronę. Ćwiczyliśmy otoczeni oparami i zapachem makreli i gotowanego jedzenia. Byliśmy szczęśliwi kiedy na zajęciach zjawiało się cztery czy pięć osób. Moim partnerem był sensei Tada.

Dziś jest dwóch ludzi, z którymi mogę [o tym] porozmawiać; Yamaguchi sensei i Saito sensei. Ich style są całkowicie odmienne, ale to dla mnie znakomity materiał do studiów. Obaj mają coś czego ja nie mam. Teoretycznie, Yamaguch używa miecza i tak samo Saito ćwiczy z mieczem, ale można wręcz stwierdzić ze ich podejścia są całkowicie przeciwstawne. Saito sensei jest jedyną osobą, która może wiernie przekazać aikido O-senseia w takiej postaci, w jakiej on je uprawiał.

Mogę stwierdzić wprost, że moja droga jest odmienna. Moje widzenie aikido jest inne. W listopadzie tego roku (1983) minie 39 lat odkąd pracuje dla japońskiej Mennicy Państwowej. [Ja i moi koledzy z pracy] jesteśmy technikami, a technicy to ludzie którzy sprawiają, że ludzkie marzenia staja się faktami. Technicy wcielają w życie marzenia ludzi i sprawiają że przyoblekają się one w konkretne kształty w społeczeństwie. Aikido działa podobnie. Dzięki realizacji ludzkich pragnień wnosimy wkład w społeczeństwo. To jest rola aikido i tym być powinno. Takemuseu Aiki, które kreuje i przenika wszystkie rzeczy pierwotnie było stworzone przez O-sensei. Z tego punktu wyjściowego wynika moje podejście do budo. Moja droga jest inna niż droga, która kroczy Sito sensei.

On jest jedyną osobą, która potrafi przenieść i przekazać przeszłość. To powinniśmy czynić, aby ukształtować przyszłość. Gdyby było nas powiedzmy dziesięciu powinniśmy połączyć nasze siły, aby zrealizować Aikido O-senseia. Taka jest rola i zadanie senseia Saito, aby przekazać sztukę Założyciela dokładnie taką jaka była. Kiedy będziemy mieli kłopot czy problem z jakąś techniką możemy pójść do niego i nauczyć się jej rozstrzygając nasze wątpliwości. On jest w stanie to dla nas zrobić. Moim zdaniem powinniśmy wyrażać filozofię O-senseia przez uświadomienie sobie naszej wartości i spożytkowanie naszych silnych stron oraz połączenie sił. Odosobniona jednostka nie jest bowiem w stanie tego zrobić, ale trzy czy cztery osoby tego formatu co sensei Saito czy sensei Yamaguchi razem mogą stworzyć wspaniałe rzeczy.

Drogi senseia Yamaguchi i Saito są niejako obecne w naszym myśleniu. To co osiągnąłem i do czego doszedłem nie byłoby możliwe w pojedynkę tylko dzięki nadbudowywaniu na ideach moich senpai (tych którzy zaczęli przede mną). Szanuję ich i cenie niezmiernie. Nigdy nie powiedziałbym nikomu "Mylisz się, robisz coś błędnie" Nigdy nie powiedziałem nikomu aby cos robił w dany sposób ponieważ jego sposób jest zły. Każdy z nas ma swoje własne powody aby wykonywać określone rzeczy [techniki] w taki a nie inny sposób.


Pan Ito: Nie sadzę, aby ludzie którzy próbują walczyć i współzawodniczyć w ramach aikido mieli prawo powoływać się na filozofie O-senseia. Nie rozumiem jak ludzie którzy ćwiczą budo którego celem jest eliminowanie przemocy mogą walczyć ze sobą.


Nishio sensei: O tym właśnie mówię. Ludzie [z ruchu aikido] poza granicami Japonii walczą ze sobą, nieprawda? To właśnie jest powód dla którego przyjechałem do Europy w ubiegłym roku [1983] Zrobiłem to bo moi dwaj uchidesch walczyli ze sobą (zwalczali się nawzajem) i przyjechałem ich powstrzymać. Nie potrafię zrozumieć dlaczego nie mogą ze sobą współpracować. Jeśli twoi bliscy uczniowie zaczynają ze sobą walczyć to znaczy że twoja metoda nauczania jest błędna. Przynajmniej tak twierdzą niektórzy (śmieje się) Tak czy owak, przyjechałem aby dowiedzieć się dlaczego nie mogli połączyć swoich sił i współdziałać. A przynajmniej nie wyrażać się źle jeden o drugim. To moje minimalne oczekiwania i wymagania. Jeśli to możliwe mogli przecież prowadzić wspólne staże. W ten sposób osiągnęliby znacznie więcej działając razem. To właśnie im powiedziałem.

Podobna sytuację mamy w tej chwili w Ameryce Płn. Na przykład kwestia związana z senseiem Saotome. To dziecinada zabraniać mu i działać przeciwko temu, aby dołączył do struktur United States Aikido Federation ponieważ niektórzy [członkowie tej organizacji] go nie lubią. Ludzie, którzy mówią słowa odwołujące się do emocji nie maja prawa być instruktorami. Chciałbym, aby to stało się jasne. Ja nie jestem członkiem jakiejś wewnętrznej grupy.... Dlatego myślę o rozmowie z senseiem Saito, kiedy powróci do Japonii. Jego pozycja/ prestiż są znacznie silniejsze, aby wyrazić swój punkt widzenia. Myślałem o tym, aby zwrócić się do niego o przedstawienie jego poglądu na obecną sytuację i sam mam zamiar zrobić to samo. W przeciwnym wypadku sytuacja w Stanach nigdy nie zmieni się na lepsze.

Organizacja Yoshinkan uaktywniła w ostatnim czasie bardzo swoją działalność. Słyszałem, że założyli swoje filie / oddziały w Kanadzie. Pan Shioda jest dla mnie senpaiem więc pozwoliłem jego studentom ćwiczyć razem z nami. Wyraziłem zgodę na wspólny trening nawet jeśli część studentów należy do organizacji Tomiki czy Yoshinkan. Nie mogę pojąć dlaczego ludzie, którzy razem ćwiczą to samo aikido walczą miedzy sobą. Myślę, że to czego oni nauczają i robią jest inną formą tego co my robimy. Jeśli mamy niewłaściwe spojrzenie na sprawy możemy sobie pomóc korygując się wzajemnie. W ten sposób będziemy się wspólnie rozwijać. Tymczasem my próbujemy znajdować błędy jedni u drugich i wzajemne rany stają się coraz głębsze jeszcze bardziej oddalając nas od siebie. To dziwne, nie sądzi pan? To co mówią jest przeciwieństwem tego co robią. Jestem poważnie zaniepokojony tą sytuacją.

Jeśli porówna się aikido do takich sztuk walki jak judo czy kendo jesteśmy w szczęśliwym położeniu ponieważ doczekaliśmy się drugiej i trzeciej generacji liderów w naszym ruchu (Kissomaru i Moriteru Ueshiba). W przypadku judo, kendo czy karate nie ma drugiej generacji liderów [tego formatu]. W porównaniu z tymi sztukami walki powinniśmy uważać się za szczęśliwców. Aby aikido rozwijało się jeszcze prężniej sadzę ze powinniśmy powrócić do jego podstaw. Powinniśmy się zjednoczyć. Nadszedł czas kiedy potrzebujemy zarówno siły senseia Saito jak i niekonwencjonalnego sposobu myślenia senseia Yamaguschi. Wierzę, że jeśli tych dwóch ludzi połączy swoje siły możemy być świadkami czegoś wspaniałego. Ja także odgrywam rolę pośrednika / łącznika pomiędzy nimi. Chciałbym, aby zaczęli ze sobą współpracować / komunikować się.


Aiki News: zarówno Pan, jak i sensei Saito ćwiczycie z jo i kenem obok ćwiczeń taijutsu?

Nishio sensei: Zawsze mówiłem ze jeśli nauczyciel aikido bierze do ręki miecz powinien umieć przełożyć swoja wiedzę na zastosowanie jej przy posługiwaniu się mieczem. Tak samo jest w przypadku jo. Kiedy byłem początkującym pytałem jak inni bardziej doświadczeni przekładają techniki bez broni na techniki miecza ale nikt niczego mi nie potrafił pokazać. W tamtym czasie niewiele mogłem na to poradzić zacząłem więc ćwiczyć sztukę władania mieczem w 1955 roku niedługo po tym jak zacząłem praktykować aikido. Co jeszcze mogłem wtedy zrobić? Nikt mnie nie uczył!

O-sensei wykonywał techniki miecza z prędkością światła a potem mawiał "tak właśnie powinieneś robić tę technikę". A potem z znikał z dojo. Trenowałem na próżno próbując zrozumieć to co on robił, a chwile później jego już nie było w dojo (smieje się). Kiedy pytano mnie "czy rozumiesz?" zwykle odpowiadałem "tak", ale tak naprawdę niczego nie rozumiałem (śmieje się). Gdy prosiłem innych starszych uczniów o wyjaśnienia jak Założyciel wykonał tę technikę zwykle zdawkowo odpowiadali "o w ten sposób". Nie pokazywali mi niczego. Wiec doszedłem do wniosku, że nie pozostaje mi nic innego jak zacząć studiować samodzielnie. Po tym jak rozpocząłem praktykę z mieczem zacząłem doceniać i rozumieć jak należy określone ćwiczenia wykonywać poprawnie.

Kiedy połączyłem moja wiedzę z lekcji miecza ze sposobem myślenia obecnym w aikido wiele rzeczy stało się dla mnie zrozumiałe. Także to, że to co mówił O- sensei ma sens.
To jest nasz / mój sposób myślenia. Jeden krok przed rzutem decyduje się to czy odniesiemy sukces czy poniesiemy porażkę. Mówiąc "Rozumiesz? A teraz naprzód" czujesz to i pozwalasz się zaatakować. Rzut ma miejsce już w momencie kiedy mówisz "Rozumiesz? No to powodzenia!" i wysyłasz go w jego własną drogę. Jeśli rzucasz atakującym i chcesz to zrobić w taki sposób, aby go poważnie nie zranić czy okaleczyć, to nie powinieneś dopuścić, aby uderzył głowa w podłoże.

Ten szczególny rodzaj troski o przeciwnika jest najważniejszym aspektem człowieczeństwa i humanitarnego podejścia. Nie powinno się bić przeciwnika, gdy ten już został rzucony i zamierza zrezygnować z dalszej walki. Ludzie, którzy potrafią rzucać przeciwnikiem w sposób właściwy mogą przytrzymać podczas rzutu jego głowę i zrobić to na tyle delikatnie, aby ta część ciała nie doznała poważnego uszczerbku. Bez tego rodzaju psychicznego wewnętrznego opanowania (zimnej krwi) nie powinno się wykonywać rzutu.


AN: Jaka jest Pańskim zdaniem rola obecnego Hombu Dojo


Pan Ito: Ich powinnością jest dokonywanie oceny {poszczególnych dojo] i właściwe prowadzenie organizacji


Nishio sensei: To oczywiście, także, jak myślę. Dzisiaj w Japonii mamy wiele oddziałów [aikikai] na terenie całego kraju. Jednak wiele z nich funkcjonuje jako oddziały jedynie z nazwy a nie faktycznie. Dzieje się tak, ponieważ brak jest utalentowanych instruktorów którzy mogą sprawić, aby te ośrodki zaczęły pracować w sposób właściwy lub też są takie osoby, które uniemożliwiają poprawne funkcjonowanie tych dojo. Dla przyszłego rozwoju aikido musimy wzmocnić wysiłki na rzecz pozbycia się malkontentów. Nie powinniśmy sobie sami pobłażać. Niektórzy stwierdzą pewnie, że umysł nastawiony na wybaczanie jest wyrazem praktyki aikido, ale ja sadzę, że nie możemy prowadzić działalności organizacyjnej kierując się tym uczuciem. Jeśli myślimy o przyszłości powinniśmy trzymać się razem, [jednoczyć się, zwierać szeregi]. Jeśli ktoś zmieni swój dotychczasowy sposób myślenia wtedy powinniśmy mu wybaczyć. To jest sposób myślenia wynikający z uprawiania aikido. To nie powinno być wykluczenie na całe życie. Jeśli dana osoba sama się zmieni powinniśmy jej wybaczyć. To pojęcie jest przecież centralnym punktem praktyki aikido. Nie powinniśmy jej oczywiście chwalić za to, co robiła do tej pory. W codziennej praktyce ludzie, którzy nie wiedzą, jak i kiedy dobywać miecza lub kiedy i jak chować go do pochwy z powrotem, nie powinni machać mieczem dookoła. W przeciwnym wypadku poranią i pokaleczą wszystkich wokół. Schowanie miecza do pochwy bez ranienia kogokolwiek w mojej opinii to aikido przyszłości. Powinniśmy uczyć się właściwego sposobu, drogi władania mieczem. Musisz być w stanie wyrazić swoje człowieczeństwo poprzez indywidualne wykonywanie technik. Ci, którzy potrafi zrobić jedynie ikkyo, nikyo i sankyo nie są profesjonalistami. Powinniśmy być w stanie wyrażać nasze człowieczeństwo za pomocą [ruchów] naszych ciał.

Na przykład wymagania na 5 kyu zawierają m.in. wiedzę na temat właściwego poruszania się. Powinniśmy wtedy zacząć uczyć się jak właściwie siedzieć, wstawać i przemieszczać się. Właściwe zachowanie to naprawdę trudna rzecz. Świat budo jest w całkowitym błędzie w swoim stosunku do tych spraw. Cokolwiek robi się w tej sprawie jest czynione w sposób nieefektywny. Jesteśmy jedynie i zaledwie na początku drogi. Musimy zacząć naprawiać tę sytuację. Możemy się tego nauczyć dzięki praktyce miecza. Sposób w jaki niektórzy ludzie poruszają się, to po prostu marnotrawstwo. Jeśli pomiędzy każdym krokiem jaki robisz jest pięć centymetrów różnicy w jego długości, to różnica po wykonaniu stu lub tysiąca kroków będzie po prostu ogromna. Jeszcze odmienna sprawą jest niepotrzebne używanie siły. Aby studenci pojęli te zagadnienia zalecam im praktykę władania mieczem.

W rzeczy samej w ostatnim roku [1983] miał miejsce pewien postęp. Sensei Yamaguchi zasugerował mi, że powinniśmy zorganizować wspólny staż, aby dokonać wymiany doświadczeń w kwestiach technicznych. Ponieważ istniała dysproporcja w liczebności obu grup [naszych uczniów] zaproponowałem, aby zabrał ze sobą 5 lub 6 swoich bliskich uczniów czy instruktorów. Niestety, nie przyszli. Tak więc nie doszło do żadnej wymiany. Ja naprawdę na to czekałem. Chciałem wspólnie z nimi odkrywać prawdziwą ścieżkę budo. Jeśli posiadacze 6 czy 7 danów z Hombu dojo przyjdą będziemy z nimi trenować. Ktokolwiek przyjdzie do mnie/ do nas będziemy z nim trenować. Niestety ponieważ jednak nie przyszli cały pomysł nie nabrał realnych kształtów, nie urzeczywistnił się. Kiedyś, pewnego dnia, chciałbym odbyć tego rodzaju trening.


AN: W jaki sposób początkujący aikidocy powinni ćwiczyć właściwy atak?


NS: W aikido nie istnieją eksplodujące, stopujące przeciwnika uderzenia. Ale w treningu budo, właściwe uderzenie shomen uchi i odpowiednie, poprawne wykonanie tsuki to podstawa. Ja w swoim dojo uczę jak właściwie chwytać, jak stać, jak poprawnie wykonać cięcie mieczem i zadać tsuki oraz - obowiązkowo - jak trzymać pozycję wyjściowa (hanmen), czy uderzać yokomen. Właściwy chwyt, cięcie czy uderzenie w sposób bezpośredni przekładają się na atemi. To właśnie dlatego zachęcam studentów do praktyki miecza, która uczy tych wszystkich rzeczy. W praktyce budo to ty zawsze jesteś słabszy, a twój przeciwnik silniejszy. To niezwykle ważne. Techniki zwykle stosuje się na nieuzbrojonym ale dużo silniejszym przeciwniku. Nie powinno się pomniejszać własnej siły nawet odrobinę. Powinniśmy być wstanie oddać 100% naszych możliwości poprzez nasze ciała.


AN: Na ile pańskim zdaniem sensei istotna jest rozgrzewka przed treningiem?


NS: Nawet będąc przekonani, ze jesteśmy wystarczająco rozgrzani nie powinniśmy nigdy manifestować tego rodzaju pewności. Kiedy w trakcie rozgrzewki machamy rękoma dookoła w prawdziwym budo istnieje możliwość odniesienia zwycięstwa lub doznania porażki poprzez tego rodzaju ruchy. Trzeba poświecić tym ruchom niesłychanie wiele uwagi. Sposoby rozgrzewki różnią się wprawdzie w poszczególnych dojo. Na przykład w moim dojo wyjaśniam znaczenie najmniejszego pojedynczego ruchu w rozumieniu go w kontekście budo i demonstruje to na studentach. Powinniśmy potrafić dokonywać dowolnego transferu każdej z form tak jak tsuki, kopnięcia czy praktyka mieczem lub jo. Dzięki takiej transmisji możemy wyjaśniać zasady posługiwania się mieczem zasady ćwiczenia z jo reguły właściwego (prze)chwyt(yw)ania bokkena i jo w ćwiczeniu z partnerem trzymającym jedną z tych broni w danym momencie.

Zazwyczaj mówię moim studentom, że powinni poszerzać swoje horyzonty zaznajamiając się z podstawami i charakterystyką judo, karate i kendo. Nie dojdziemy donikąd jedynie krytykując te sztuki walki. Ci, którzy twierdzą, że są one bezwartościowe, sami są nic nie warci. Można osiągnąć znacznie więcej i zajść znacznie dalej pamiętając, że są to naprawdę fantastyczne sztuki i sporty walki. Bez samo ograniczania się jedynie do ćwiczenia aikido powinniśmy uczyć/ przekazywać praktykującym judo, kendo i karate prawdziwa zawartość i przekaz japońskiego budo. "Posiadasz te pozytywne cechy których uczymy się z twojej sztuki" [coś a la jaki pan taki kram i na odwrót - przyp. A.Ł]. I odwrotnie, powinniśmy uczyć entuzjastów judo kendo i karate tych wszystkich aspektów ich sztuk które w nich tkwią. Jestem przekonany ze jest to powinność wszystkich praktykujących aikido. Bardzo rozmaici ludzie przychodzą do mojego dojo. Kiedy odwiedzam regionalne ośrodki aikido przychodzą także osoby praktykujące kendo i karate. Na przykład, atemi służy do zatrzymania/ wygaszenia inicjatywy przeciwnika w zarodku i do przejęcia kontroli nad nim i jego atakiem bez narażania go. Tak powinno pojmować się atemi i tym ono być powinno. Jestem przekonany, że to właśnie wytycza nową drogę i sposób praktyki karate. Taki rodzaj karate gdzie uderza się przeciwnika z pełną mocą nie jest dobry. Wierzę, że naszą powinnością, jako aikidoków jest przekazywanie ludziom karate prawdziwego życia w duchu budo. Nigdy nie ograniczam się jedynie do kilku przeciwników, lecz zawsze staram się zwracać baczną uwagę na judo, karate i kendo. Powinniśmy, jako aikidocy, uczyć praktyków tych sztuk walki głębszego ich zrozumienia, głębszego judo, karate i kendo. To jedno z naszych zadań. Będziemy skończeni, jeśli ograniczymy się jedynie do wykonywania "aiki tańca".

W aikido tylko krok dzieli nas od przyjęcia ataku przeciwnika. Nie powinien to być jeden krok do ignorowania ludzi. Chciałbym raczej, aby dzięki aikido ludzie poznawali się nawzajem i pomagali sobie dopełniając się wzajemnie. Nasz "jeden krok" nazywa się "irimi" i niesie w sobie wielki ładunek/ potencjał. Ma służyć prowadzeniu partnera. Powinniśmy wychodzić mu naprzeciw. Jeśli my będziemy się odwracać on odwróci się od nas również. Możemy odcisnąć nasz humanistyczny, ludzki ślad w budo poprzez praktykowanie uderzeń, kopnięć, stosowanie miecza i jo w aikido. W moim przypadku mam swoje własne zdanie i dzięki ćwiczeniom wyrażam je. Mogę przekazać je w sposób niezwykle łatwy i zrozumiały. Aż do dzisiejszego dnia ludzie jedynie imitują odtwarzają [techniki]. Kiedy je przyjmą staną się dojrzali. Bycie dojrzałym oznacza bycie nieefektywnym (wyjście poza efektywność). Jeśli ćwiczy się w taki sposób i z takim nastawieniem to na dziś nic nie będzie działać.

W sensie filozofii, ducha aikido Miyamoto Musashi był największym tchórzem. Nie ma nikogo kto byłby mniej tchórzliwy niż on. Był żałosnym człowiekiem. W świecie japońskiego budo panuje opinia, że nie było i nie ma większego wojownika niż Musashi. Ale ja wciąż powtarzam kendokom i praktykom iaido, że bez grama przesady Mushashi był tchórzem przez całe swoje życie. Był niczym dzikie zwierze, które obawia się szelestu drzewa czy krzewu i dźwięku wiatru. Mushashi nigdy nie miał żony, nigdy nie brał kąpieli i umarł w jaskini. Nawet kiedy czytam jego traktat pt. Księga pięciu pierścieni / kręgów (rozprawa na temat szermierki) nie robi on na mnie żadnego wrażenia. Nie zawiera żadnych ludzkich emocji. Przez całe swoje życie Mushashi żył w strachu, drżąc nieustannie. Jeśli potrafisz uderzyć kogoś to ta umiejętność jest bez znaczenia. Ale jeśli jesteś osobą która potrafi powiedzieć "cześć, witam, jak się masz" to jest to cudowne, nieprawdaż? Jeśli zamiast tego wpadasz w gniew i mówisz " ty gnoju" nie jesteś człowiekiem, ale dziką bestią. Takie jest moje zdanie. Mushashi był najniższą formą istoty człekokształtnej. Twierdzę bez żadnej przesady, że nigdy nie powinniśmy stać się tacy jak on. Sadzę, ze powinniśmy zwracać się w kierunku tego co ludzkie.


AN: Zamierza pan, sensei napisać i opublikować książkę?


NS: Ja wciąż ćwiczę i sam zadaję pytania. Dlatego nie mogę wygłaszać opinii absolutnych i ostatecznych. Jeśli napisze książkę a potem umrę w poczuciu braku satysfakcji z jej kształtu, kto przekaże moją ostateczną opinie jej czytelnikom? Weźmy, na przykład, książki autorstwa senseia Saito. W momencie ich publikacji, jego techniki na tamten czas były doskonałe / optymalne, ale dziś znajdujemy tam elementy, które są nieodpowiednie, nie pasujące do dzisiejszego dnia i wiedzy. Szczególnie mam na myśli aspekt techniczny. Najlepszym rozwiązaniem byłoby ciągłe pisanie ich na nowo. Dzieje się tak w przypadku nawet ludzi z takimi wysokimi stopniami technicznymi. Aikido to sztuka polegająca na wyczuciu przeciwnika, jeszcze zanim dojdzie do pierwszego kontaktu fizycznego. Nie powinniśmy "wyczuwać" go poprzez zderzenie, konflikt sił. Nigdy nie powinniśmy go uderzać. Powinniśmy prowadzić go bez potrzeby aplikowania uderzeń. To jest nasza droga, sposób, zadanie. Większość ludzi jednak tego nie rozumie.

Sztuka aiki jest wspaniała. Ćwiczymy ją ponieważ zakochaliśmy się w czymś, czego nie oferuje żadna inna sztuka walki. O-sensei powiedział mi kiedyś " Jeden krok oznacza bezkresność/ nieskończoność (danzetsu). Aikido angażuje/ wciąga w 'pół kroku' ". To jest idea przewodnia. O-sensei miał na myśli bycie "w kontakcie". Jeśli zrobimy pełny krok zrozumiemy nieskończoność. Sposób w jaki O-sensei przedstawił wyrażał te ideę był nieco dziwny/ zawikłany. Zajęło mi dużo czasu próbowanie zrozumienia jego przekazu. O sensei mawiał " 'jeden krok' prowadzi do zrozumienia 'nieskończoności'. Powinieneś zrobić 'pół kroku'. Powinien zostać nawiązany 'kontakt' . Sanai Hashimoto i Choei Takano (pionierzy krzewiący na japońskim gruncie ówczesną holenderską praktykę medyczną, którzy zostali zgładzeni przez rząd - przypis Stanley Pranin) mieli dobrą ideę / pomysł w schyłkowym okresie Edo, lecz obaj zastali zabici. Stało się tak dlatego że zrobili właśnie 'pełny krok'. Gdyby uczynili jedynie " pół kroku" nie musieliby zginać. Jeśli pójdziesz w kierunku rozwiązań ekstremalnych one cię zniszczą. O-sensei zawsze powtarzał, że liderzy i przywódcy powinni działać nieustannie utrzymując kontakt [z tymi, których prowadzą].

Kiedy posiadacze wysokich stopni, piąte szóste dany uczą początkujących nie powinni traktować ich w sposób protekcjonalny. Zamiast tego muszą zejść do poziomu swoich podopiecznych i pomóc im. Trudna jest droga z niższego poziomu na wyższy, ale podróż z wyższego poziomu na niższy powinna być łatwo. Ten sposób myślenia jest właśnie potrzebny w naszym współczesnym społeczeństwie. Nikt nie podaży za tobą, jeśli będziesz się posługiwać formą odwoływania się do "nieskończoności". Jeśli jedynie narzekasz i wydajesz rozkazy z uprzywilejowanej, wyższej pozycji nikt nie podaży za tobą. Jednak jeśli zachowasz spokój i powiesz "Hej, zróbmy to razem" ludzie będą skłonni pójść za tobą. Sposób przywództwa oparty na zasadach aikido jest stale obecny w dzisiejszym społeczeństwie.

Jeśli mówisz coś do kogoś, co ma duże znaczenie, nie mów zbyt wiele. To, co jest ważniejsze niż potok słów, to bycie zrozumianym w swoim przekazie. Jeśli nie masz szans na zrozumienie, lepiej nic nie mówić. Tym bardziej jeśli twój partner żywi do ciebie silne negatywne uczucia lepiej nie mówić niczego. Co prawda w dzisiejszym zbiurokratyzowanym świecie jeśli można stwierdzić "a nie mówiłem tego wcześniej?" ma się zawsze jakąś wymówkę. To jest jednak nieproduktywne. To co mają urzędnicy administracji rządowej lub inni urzędnicy to władza oraz miecz [ odwołanie do japońskiego słowa kenryoku - przyp. A.Ł.] Jednak nasz miecz nie służy do przecinania ludzkich ciał. Jego zadaniem jest ułatwianie ludziom życia. On jest szansą, błogosławieństwem na drodze do szczęścia; daje szczęście. Zadaniem miecza jest wycinanie drogi wśród ciernistych krzewów dnia codziennego. Miecz w dawnej Japonii miał zawsze taka rolę. Zadaniem / powinnością aikido jest przeniesienie miecza i umożliwienie mu powrotu do jego pierwotnych, właściwych form. Celem miecza jest wycinanie drogi dla ludzi, a nie ranienie, cięcie ludzi. To dlatego właśnie jest to taka fantastyczna sprawa. O- sensei także często to powtarzał.


W aikido nie przyjmujemy postawy bojowej (gardy). O sensei mówił: "przyjmowanie pozycji do walki to błąd. Jeśli przyjmujemy taką postawę / pozycję, to niejako wywołujemy, prowokujemy walkę. Jeśli tego nie robimy, nie istnieje także zwycięstwo lub porażka. Gdy tak czynisz zawsze jesteś zwycięzcą. W aikido wygrywasz od samego początku (z założenia)." Zazwyczaj kiedy twój oponent przyjmuje pozycję do walki a ty nie robisz nic czujesz się nie komfortowo w takiej sytuacji. Jednakże jeśli stoimy w sposób naturalny jesteśmy w stanie natychmiast wejść kiedy tylko nadejdzie pierwszy sygnał ze nasz przeciwnik zamierza się ruszyć i zmienić dystans. Kiedy tylko przeciwnik się ruszy już wygraliśmy, bo stojąc w sposób swobodny i naturalny formy ruchów miecza są w naszym wnętrzu. Innymi słowy mówiąc, my sami jesteśmy zanurzeni w mieczu i jego formach i danej chwili nie posiadamy własnego ciała. To przychodzi w sposób naturalny. Ponieważ jesteśmy zjednoczeni z mieczem, nie istnieje sposób dzięki któremu przeciwnik mógłby uderzyć nas [bezkarnie]. Kiedy on zaczyna swój ruch my zaczynamy swój i już w tej samej chwili jesteśmy zwycięzcami. Jeśli przyjmujemy postawę bojową, jesteśmy przegrani. Jeśli trzymamy gardę zastanawiając się, w jaki sposób mamy się ruszyć i zareagować, to staje się to przyczyną eskalacji konfliktu. Aikido Założyciela to wspaniała droga życia, sposób na życie i forma do wyrażania samego siebie. Wdrażam i stosuję te idee w moim własnym treningu. Są one wspaniałe i mogą być stosowane w relacji do każdego [rodzaju] oponenta. Człowiek, jednostka ludzka nie powinna walczyć. Zamiast tego powinniśmy kochać się nawzajem, pomagać sobie i wzajemnie się dopełniać. Postępując w taki sposób stwarzamy świat o prawdziwie ludzkim obliczu. Każdy kto myśli w podobny sposób i rozumie ten rodzaj duchowego przesłania jest mi bliski. Czego tak naprawdę poszukuje aikido? Na pewno w żadnym wypadku nie tego, co zewnętrzne i powierzchowne. Wciąż jeszcze nie udało się nam osiągnąć naszych ideałów. Wciąż cierpliwie i powoli posuwamy się naprzód. Sadzę, że trening i praktyka aikido oznaczają komunikację między ludźmi.

Sposób życia jakiego nauczyłem się od O-senseia, to nie jest kwestia siły i słabości. Jak wcześniej już mówiłem poczułem ogromną różnicę w postawie dwóch mistrzów (senseia Mifune - mistrza judo i O-senseia) wobec przypadku kradzieży (patrz część pierwsza wywiadu - przyp. A.Ł). Fundamentalne zasady japońskiego ducha sztuk wojennych różnią się zasadniczo od ducha zawodów sportowych czy też zasad zachodniego rycerstwa. Ten ostatni rozwija się i przejawia właśnie w postaci zawodów sportowych. Zawodnicy walczą dla samych siebie lub dla swego honoru, poświęcając [po drodze] wszystko. Ale to nie jest duch japońskiego budo. Japońscy rycerze walczyli o swoje ziemie, kraj, walczyli dla swoich ludzi, a nie dla samych siebie czy swojego honoru. W duchu japońskiego budo jednostka walczy w imieniu swojej rodziny dla swojej społeczności i swoich ludzi. Z tego rodzaju podejściem (duchem) eliminujemy konflikt. Jeśli jednak walczysz sam dla siebie konfliktowi i walce nie będzie końca. Natomiast, gdy ludzie, którzy mówią "jesteśmy gotowi zginać, aby uchronić życie innych" połączą swe siły konflikt zostanie zażegnany. To właśnie leży w duchu aikido i jest z nim zgodne. Istnieje wręcz przepaść pomiędzy duchem japońskiego bushido (droga wojownika) a duchem przenikającym budo. Jako ćwiczący budo nie powinniśmy szukać zwycięstwa czy porażki. Jeśli stajemy się zwycięzcami lub przegranymi generujemy, podsycamy konflikt. Jeśli to rozgraniczenie znika istnieje już tylko świat harmonii i pokoju. Prawdziwe aikido nie potrzebuje świata "przegranych i pokonanych". Tak właśnie myślę. Kiedy O-sensei powiedział, że nie mamy do czynienia z aikido jeśli istnieją zwycięzcy i pokonani myślałem, że Założyciel mówi cos bardzo dziwnego. Byłem przekonany, że świat budo bez zwycięstw i porażek, zwycięzców i pokonanych nie może istnieć. Ale dziś, kiedy o tym myślę, jest to dla mnie niezwykle łatwe do zrozumienia. Jeszcze raz powtarzam, że zwycięstwo i porażka oznaczają konflikt. I to właśnie miał na myśli M. Ueshiba. Jego sposób myślenia i pojmowania wyprzedzał czas w którym żył. Już wtedy, w swoich czasach mówił tego rodzaju rewolucyjne rzeczy.

Moim pragnieniem jest wyrazić drogę [myślenia] O-senseia w nowy sposób. O sensei mawiał, że to niemal zbrodnia rzucić przeciwnikiem lub go zranić nawet w niewielkim stopniu. Mówię swoim studentom, że jeśli muszą uderzyć swojego przeciwnika-partnera po to, aby wykonać technikę to w takim razie jest to sygnał, że nie powinni wykonywać tej konkretnej techniki. Jeśli jesteśmy zmuszeni używać atemi podczas wejścia w czasie ataku przeciwnika, to znaczy że nie powinniśmy robić tej techniki. Aikido nie potrzebuje tak wykonywać technik. Nie powinniśmy nigdy uderzać atakującego, kiedy, na przykład, na początku treningu robimy kaiten nage.


AN: Dziękujemy serdecznie ze zechciał sensei poświęcić swój czas przy tak napiętym kalendarzu aby podzielić się z nami swymi przemyśleniami i udzielić wywiadu (z japońskiego tłumaczyli Stanley Pranin i Ikuko Kimura)

tłumaczył: Andrzej Łabędzki

 

#4 29-11-2008 14:56:25

Krzysiek
admin
seizaseizaseizaseizaseizaseiza
Skąd: aikikai
Zarejestrowany: 10-02-2008
Posty: 4124
Serwis

Re: Wywiady

musze znalezc z godzine i uwaznie przeczytac bo zapewne sa interesujace

Offline

 

#5 30-11-2008 19:33:54

Cezary
1 dan
seizaseizaseizaseizaseiza
Skąd: Iwama Ryu
Zarejestrowany: 18-08-2008
Posty: 1810

Re: Wywiady

Bardzo ciekawy i pouczajacy tekst DZIEKI !

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB