
Forum aikido wita! Zapraszamy do dyskusji na temat aikido i innych sztuk walki
Nie jesteś zalogowany.




Chciałbym poruszyć temat relacji między mistrzem i uczniem.Jakie powinny być?Czy czysto oficjalne?Czy powinny być bardziej zażyłe?Woleli byście zwracać się do mistrza po imieniu, czy wystarczy zwykłe "sensei" czy "trenerze"?Czy bardziej zażyłe relacje pomogą man w lepszym zrozumieniu aikido?Jakie są wasze relacje?Co o tym myślicie?
Ja jestem za mówieniem do mistrza po imieniu.Dzięki temu można czuć się bardziej swobodnie.Oczywiście przy zachowaniu szacunku.Myśle, że dobrze jest mieć bliski i szczery kontakt z mistrzem.W końcu sensei też człowiek.A ponieważ jesteśmy ludźmi to głębsze relacje z innymi leżą w naszej naturze.Może jestem naiwny ale wierze w prawdziwą i szczerą relacje mistrz - uczeń wynikającą z zamiłowania do danej dziedziny.Chodzi mi o to, że oboje nie wykorzystują się.To znaczy, że uczeń nie wykorzystuje znajomości z mistrzem aby szybciej np. awansować.A mistrz nie wykorzystuje ucznia np. do prywatnych celów.Chodzi mi o tak zwane "złe intencje".Poprzez swoje działania jeden szkodzi drugiemu.Myśle, że to sporadyczne przypadki. ![]()
Ostatnio edytowany przez Tobikbombik (29-04-2009 10:31:55)
Offline






Na tatami raczej nie pozwoliłabym sobie, żeby mówić do swojego sensei’a po imieniu, bo uważam, że relacja nauczyciel-uczeń powinna być zachowana, a poza matą może... ale to zależałoby od sytuacji, stopnia znajomości. Choć wydaje mi się, że to sam sensei wyznacza granicę...
Offline


A ja powiem tak. Nie mam nic przeciwko byciu na "ty" jeżeli tylko obie strony się na to zgadzają. Uczę ( a właściwie uczyłem ) sie w szkole gdzie 90% nauczycieli nie chce słyszeć formułki per pan/pani i jesteśmy po imieniach.
Co do trenera, to w dojo trener nic nie ma przeciwko właśnie rozmową po imieniu do niego, a aczkolwiek mam z tym ja osobisty problem bo zaczynałem trenowac jako dzieciuch i zawsze było właśnie per trenerze/sensei wiec po dłuższym czasie trudno sie przestawić. Ale gdybym trafił do nowego dojo ( odpukać- bo mi się tutaj bardzo podoba ) i taka atmosfera by panowała to nie miałbym nic przeciwko.
Trzeba też rozróżnić sytuacje zwykła na macie i np, na międzynarodowym stażu czy pokazach. Bo to tez trochę inaczej wygląda.
Offline






a według mnie sensei to sensei...i tak powinno się do niego zwracać...
Offline

ja mysle ze na macie i podczas treningu to sensei musi byc senseiem a pozniej to juz jakie ma sie stosunki, rozniece wieku itp.





Etykieta Akido dojo zobowiązuje i wyznacza jak sie powinniśmy zachować na tatami. Dotyczy to w równym stopniu mistrza i ucznia.
Natomiast jakie relacje maja miejsce poza tatami i jak sie wówczas odnosimy do mistrza i on do nas to jest całkiem inna sprawa. Brak otwartości nauczyciela może powodować zniechęcenie u ucznia do tego co robi. Lecz nazbyt wylewne koleżeństwo ze strony nauczyciela skutkuje obniżeniem dyscypliny na tatami.
To kultura osobista wyznacza powyższe granice.
Offline


Mnie uczono, że w dojo zawsze obowiązuje tytuł sensei. A jeśli chodzi o kontakty poza dojo... hm... zawsze można zapytać nauczyciela, jak chce, by się do niego zwracać ![]()
Offline


pomimo ze oj sensei nie byl zbyt stary i moglbym mowic mu po imieniu to nigdy podczas treningu nie odwazylbym sie na to, wtedy to zawsze jest sensei i mysle ze w dojo tak wlasnie powinno byc a poza nim jak kto tylko chce
Offline




sensei jest w każdym miejsu, wyjście z dojo nie powoduje spadku notowa i obniżeniań do rangi kolegi, troszkę inaczej jest z Sempai
Offline


sempai tzn?
Offline






sempai to najstarszy uczeń w dojo...
Offline


dzieki, ja niemialem pojecia kto to, chcialbym miec z czasem wasza wiedze
Offline




U nas określenia sempai używa się do określenia instruktorów prowadzących zajęcia pod nieobecność senseia, mamy kilka dojo.
Offline

Ja uważam, że w dojo obowiązuje etykieta i wymaga ona zwracania się per Sensei. Poza matą jest to już zależne od indywidualnych sytuacji.
Swoją drogą, pozycja nauczyciela/mistrza w kulturze Japonii jest niebywale wysoka.
Jestem mocno związany ze środowiskiem flamenco - niezwykle popularnego w Japonii (sprzedaje się tam więcej płyt z tą muzyka niż w Hiszpanii). Na kursach i warsztatach flamenco w Hiszpanii znaczna część, a nieraz większość kursantek to Japonki (coraz częściej też Chinki). Ogólnie atmosfera w tym środowisku jest niezwykle luźna i przyjacielska, jednak zdecydowana większość Japonek nie jest w stanie przejść na ty ze swoją nauczycielką, nawet podczas wszechobecnych alkoholowych fiest i całonocnych imprez. Traktują naukę śmiertelnie poważnie. Efekt jest taki, że po trzech miesiącach (na tyle dostają wizę) mają umiejętności większe, niż europejki po 2-3 lata ćwiczeń (oczywiście uogólniam, ale z reguły tak jest).
Offline

Ja uważam ża w Dojo trzeba urzywać Sensei, to jest jednak osoba z wyższym stopniem, bardziej doświadczona i jej powinno się okazać szacunek. Po treningach czemu nie ![]()
Napewno kultura aikido i całe te "obrzędy" tego wymagają.
Offline





Aikidoka pisze:
...Napewno kultura aikido i całe te "obrzędy" tego wymagają.
To nie są obrzędy.
To jest tylko i wyłącznie szacunek nie tylko dla osób posiadających większą wiedzę i umiejętności , lecz również szacunek dla ludzi , nas samych i życia.
Offline

może i w dosłownym znaczeniu nie są, właśnie dlatego użyłem "..."
Chodziło mi o ukłony, szacunek i ogólnie inne zachowanie niż w Polsce czy innych sportach.
Offline





To zachowanie jak piszesz nie jest inne niż w Polsce lub innych sportach. Jest takie samo wszędzie. Na całym świecie.
Podanie reki na powitanie, dygniecie głową, czy zwykły uśmiech do innej osoby to to samo. Po prostu wygląda inaczej.
Ale jest to to samo.
Offline

Ametyst - myślę, że Aikidoka miał na myśli aktualną sytuację, niestety coraz dalszą od choćby zwykłego kiwnięcia głową. Ludzie niestety coraz rzadziej okazują sobie szacunek.
W wielu sportach w tej chwili - duch uczciwej rywalizacji już dawno umarł - teraz w większości z nich walczysz o pieniądze i sławę (sława właściwie też = pieniądze) więc rywal nie jest już szlachetnym przeciwnikiem, ale stał się przeszkodą (wręcz rzeczą) na drodze do celu, więc nie jest darzony szacunkiem.
Dlatego też komuś kto styka się z etykietą dojo czasami wydaje się to tak oderwane od rzeczywistości znanej mu na co dzień, że zakrawa wręcz na "obrzędy" - czyli praktykę historyczną bez zrozumienia korzeni.
Offline


Ja zwracam się sensei i w dojo i poza nim. Czasami zdarza mi się spotkać sensei gdzieś po drodze na trening bo wysiadamy z tramwaju w tym samym miejscu rozmawiamy swobodnie ale na zasadzie relacji sensei-uczeń. Jest kilka osób w dojo które trenują dłużej które zwracają się na "Ty" nigdy się nie odważyłem z czasem może sobie zasłużę chociaż nie koniecznie zależy mi na tym takie relacje mi odpowiadają poza tym nie widzę żeby sensei jakoś szczególnie lepiej traktował tych "uprawnionych do mówienia na Ty". Jeżeli podejście sensei się nie zmienia nie zależnie od zażyłości to nie widzę specjalnie sensu przechodzić na "Ty".
Offline

Dokładnie tak Daniel,
Dobrze ujołeś moje słowa, więc nic dodać nic ująć ![]()
Bo nie jest łatwo zauważyć w dzisiejszych czasach taki spokój ducha, szacunek dla drugiej osoby.
Offline